Mieszkanie w kolejowym bloku, o którym więcej pisałam przy okazji kuchni, ma dość typową dla przedwojennego, robotniczego budownictwa długą i wąską łazienkę. Poprzedni właściciele nie byli chyba zadowoleni z tego pomieszczenia i postanowili podzielić je na dwie części: z korytarza wchodziło się do wc, a z kuchni – do łazienki. Przy okazji tych przekształceń w celu niewiadomym zasłonięto płytą g-k również połowę okna (na marginesie tylko dodam, że zjawisko zmniejszania albo w ogóle zamurowywania okien fascynuje i przeraża mnie już od dłuższego czasu).

Całość przedstawiała się dość smętnie, a harmonijkowe drzwi między łazienką i kuchnią dawno przestały pełnić swoją funkcję. Generalny remont umożliwił przywrócenie pierwotnego układu: do łazienki znów wchodzi się po prostu z przedpokoju, przez odnowione drzwi z mrożoną szybą.

IMG_0240

Łazienka – widok od strony korytarza

Pomysł był prosty: czarno-biało, trochę retro, trochę nie. Od początku było wiadomo, że podłoga będzie szachownicowa, ale dość długo nie było wiadomo, jak ją ułożyć i jak zgrać z kaflami na ścianie. W końcu postanowiłam zgapić wzór z oryginału, czyli z łazienki znajdującej się w podobnym bloku, na wrocławskim Biskupinie. Tam właśnie była matowa szachownica 10 na 10 z ciemnym rantem, a nad nią błyszczące, białe kwadraty 15 na 15. Tylko tamta podłoga była biało-ruda, a ta jest bardziej klasyczna, czarno-biała. Była, bo już jej nie ma – i tym samym mimowolnie udało nam się udokumentować sposób kładzenia kafli w dawnym Breslau.

Szachownica, spłuczka ciśnieniowa i trochę niebieskiego

Kształt pomieszczenia wymusił jeszcze jeden powrót do przeszłości – chcąc zmieścić jakoś sensownie wc trzeba było zapomnieć o zabudowanych stelażach i innych kompaktowych urządzeniach, a powrócić do starego, dobrego rozwiązania, czyli spłuczki ciśnieniowej. Owe urządzenia są wciąż produkowane i montowane w Niemczech, w Polsce natomiast dość trudno je kupić – a jak już się chce kupić, to panowie w hurtowni spoglądają nieco pogardliwie i pytają: a po co to pani? Po to, że mam łazienkę szeroką na metr i dzięki takiej spłuczce uratuję trochę przestrzeni. I jeśli ludzie używali tego ustrojstwa przez wiele lat, to czemu dalej nie mogą? No więc – mogą. Spłuczka działa, wygląda i pasuje.

Łazienka z oknem i czarnym grzejnikiem

Na ścianie na przeciwko wc zmieścił się tylko czarny grzejnik, a na końcu łazienki – brodzik na całą jej szerokość, z oknem już normalnej wielkości. Szpitalny stołek jest meblem mobilnym i wielofunkcyjnym, który w razie potrzeby przenosi się do kuchni.

Za załomem, mieszczącym wszelkiego rodzaju rury oraz inne instalacje, znajduje się głęboka umywalka (tzw. gospodarcza), oparta na emaliowanych wspornikach, odzyskanych z mieszkania przyjaciół, którzy robili remont po sąsiedzku, na Księżu Małym. Pomagał im znajomy majster i to on orzekł, że te wsporniki idealnie się nadadzą – i że na pewno mi się spodobają, bo przecież tak lubię stare detale. Nawet jeśli trzeba je obedrzeć z sześciu warstw olejnej farby. Miał rację, jak zwykle zresztą: umywalka trzyma się fest, lustro oświetla garażowy kinkiet, a za dekorację robią retro-włączniki oraz talerz “Kalkomania” (miałam go już jakiś czas w kolekcji, do niczego mi nie pasował, a tu mu całkiem dobrze).

Kalkomania z Wałbrzyskich Zakładów Graficznych

Nic więcej już by się tu nie zmieściło, dlatego pralka trafiła do kuchni – w tym przypadku było to dość naturalne rozwiązanie, bo kuchnia jest duża, a łazienka nie. Nie był to chyba jednak argument wystarczający dla poprzednich lokatorów, którzy podzielili wąskie pomieszczenie i postanowili zmieścić w nim wszystko. Efektem było wrażenie chaosu i ciasnoty oraz absurdalne połączenie kuchni i łazienki.

Łazienka przed remontem

Z powodu remontów i przeróbek nie było w tym pomieszczeniu żadnych oryginalnych elementów. Na szczęście zachowały się stare drzwi, z działającym zamknięciem i napisem Frei/Besetzt. Był zamalowany olejną farbą, ale udało się go odczyścić i znów pełni swoją informacyjną funkcję. To detal, który chyba miał wpływ na ostateczną decyzję o kupnie mieszkania w kolejowym bloku, bo przecież byłoby szkoda, gdyby takiej klamki używał ktoś inny, albo gdyby, co gorsza, zmienił drzwi. A tak  – używa eSzI, a goście czytają, podziwiają i uczą się niemieckiego.

Wolne/Zajęte

Advertisements