Było sobie mieszkanie, taka wielkopłytowa klasyka (dwa pokoje, minikuchnia, korytarz i miniłazienka). W niskim bloku z początku lat 70., na dużym osiedlu, gdzie budynki stoją przy przedwojennych, brukowanych ulicach, otoczone wysokimi drzewami. Szanowny Właściciel (czyli eSzWu, prywatnie mój kolega, elektronik i poeta) zakupił ów lokal i poprosił o pomoc w doprowadzeniu go do stanu używalności. Trochę to trwało, zeszło nam godzin wiele na ożywionych dyskusjach, oglądaniu zdjęć i szukaniu różnych różności na all.

W tej zespołowej pracy wspierał nas majster, który dzielnie kuł w betonie i tylko trochę się zdziwił, kiedy okazało się, że nie robimy gładzi na wszystkich ścianach i zostawiamy fakturę wielkiej płyty na widoku. Było też sporo rozwalania: pożegnaliśmy panele, plastikowe okładziny, pod łom poszła ściana między kuchnią i pokojem, ściana z drzwiami do pokoju dziennego i częściowo ściana łazienkowa (trzeba było przesunąć drzwi). Wszystko po to, żeby uzyskać maksymalnie jasną i funkcjonalną przestrzeń, a także wpuścić do środka jak najwięcej światła i zieleni. Stąd też biała baza, uzupełniona naturalnym drewnem i intensywnymi kolorami w rozsądnej dawce.

W tym mieszkaniu ciągle coś się wydarza i ewoluuje. Niezmienny jednak pozostaje gościnny, barwny rozgardiasz i dżungla za oknem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czarna ściana, AO i kolorowe szkło

Z kwestii technicznych: nie udało się uratować oryginalnej mozaiki (była pod panelami), dlatego trzeba było znaleźć inne, ekonomiczne rozwiązanie. Udało się zakupić tanią mozaikę dębową, kładzioną jak parkiet przemysłowy. I dzięki temu jest w dziennym pokoju drewniana podłoga, na tle której godnie prezentują się inne odcienie drewna (reprezentowane przez barek, stolik czy szafkę na książki). Dąb mozaiki dobrze się też komponuje z grafitową, betonową wylewką, która znajduje się na podłodze w pozostałych pomieszczeniach.

Dekoracje bywają zmienne, litery dość długo wędrowały po ścianie, a plakat stał na podłodze. Teraz już chyba znalazły swoje miejsca. Czarna ściana skłania do twórczej ekspresji (co widać). Książek przybywa, zieleni też. Tekowy fotel odnowiony został oczywiście u pana Władka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Labirynt miłości, szafka-sarenka i faktura betonu

Za załomem pokoju dziennego znajduje się aneks kuchenny, wyposażony w meble ze szwedzkiego sklepu, lampki ogrodowe, mozaikę hiszpańską oraz pojemniki z Lubiany.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Aneks biały, trochę żółty

Do łazienki i sypialni prowadzi przedpokój z wnęką odzieżowo-garderobianą, obłożoną płytą osb (szalenie praktyczne rozwiązanie, ściany się nie brudzą wcale a wcale).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Widok na osb i retro-domofon

Nazbierało się w blokowym mieszkaniu sporo smakowitych detali (kilka zostawiłam na kolejny wpis), eSzWu jest wyczulony na liternictwo, surrealistyczne kompozycje i energetyczne kolory. I nie ma oporów przeciw wieszaniu na ścianach PRL-owskich talerzy albo kolejowych tablic. A ta przestrzeń prowokuje rozrywkowe działania, sprzyja słuchaniu muzyki, lenistwu i gapieniu się w okno.

Pozytywny klimat był wyczuwalny jeszcze przed remontem (czyli to “coś”, co ostatecznie wpływa na decyzję o zakupie), trzeba mu było po prostu pomóc. Na przekór zielonkawym, ściennym panelom i bladożółtej tapecie, kładzionej innowacyjną metodą, od razu na betonie – dzięki temu schodziła łatwo i przyjemnie. Jeszcze przyjemniejsze było zdzieranie okładzin w przedpokoju.

Przedpokój: było zielono

Kuchnia: tu zaszła zmiana

Pokój dzienny przed remontem…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

…oraz po: Misia i muzyka

Advertisements