Po tych wszystkich moich zdjęciach i lokalach chyba już wiadomo, że z kolorów do życia i mieszkania najlepszy jest biały. Jako tło, główny bohater, stała zmienna i optymalne albedo. Do bieli się wraca, docenia, testuje w różnych oświetleniach i porach roku. Ale czasem, kiedy oglądam zdjęcia, idę w gości, znajduję skrawki materiałów albo dotykam sukiennych grzbietów przedwojennych książek – odzywa się tęsknota za kolorem. Ciemnym, głębokim, zszarzałym, niejednoznacznym.

Moja sympatia do czerni i grafitu jest niezmienna oraz trwała, ale od jakiegoś czasu szukam granatu i indygo. Połamanych, przełamanych, pomieszanych. Testuję na niewielkich fragmentach i pojedynczych ścianach, bo w słabości do tej tonacji nie jestem osamotniona i mogę próbować, i szukać odcieni, które będą najbliższe burzowym chmurom, wieczornemu niebu albo starym, kolejarskim mundurom.

Zdjęcia: pinterest.com, apartmenttherapy.com, 79ideas.org, moetkunsten.nl, youaretheriver.com

apartment therapy

kolor

youaretheriver

79ideas_hans_blomquist_dark-interiors

moetkunsten.nl

Advertisements