Na dziś: kilka migawek i przedmiotów, zanim wreszcie zrobię porządne zdjęcia kawalerki w środku wiosny (co nastąpi być może wtedy, kiedy przywiercone zostaną wszystkie elementy, wymagające przywiercenia). Z racji wspaniałego sąsiedztwa, jakim jest nieczynny dworzec, a na owym dworcu – niedzielne targowisko ze wszystkim, stan posiadania wzrósł mi w ciągu trzech miesięcy zdecydowanie. Prym wiodą oczywiście skorupy, jest też trochę sztuki (w tym – użytkowej). Jak tak dalej pójdzie, będziemy chyba musieli (razem z Koneserem Szrotów, czyli KSz) zacząć uskuteczniać wycieczki w kierunku przeciwnym i wyprzedawać te skarby. Jednak metraż ma ograniczone możliwości, niestetyż.

IMG_1986

Miszka olimpijski (Moskwa 1980)

Na torach bywają niedziele lepsze i gorsze, zależne od pogody, nastrojów i pór roku. Dzieje się zawsze dużo, w warstwie socjologicznej, tekstowej oraz wizualnej. Czasem ta rzeczywistość wykracza poza racjonalne ramy, nie należy jednak z tym walczyć. Jeśli już, to można powalczyć z pokusą zakupu żaglowca-zegara, obrazu z łańcuchem brązowych gór albo średniowiecznego topora (na szczęście był za drogi, a do tego sprzedawca nie znał dokładnej daty wykonania – co za brak profesjonalizmu, jednak).

IMG_1992

IMG_1995

Niezbędne w każdej kuchni: szklanki oraz mlecznik

Pod przykrywką niby to profesjonalnego kolekcjonowania skorup dokonałam już kilku niezwykle praktycznych zakupów. Pierwsze były trzy łososiowe szklanki z delikatnym wzorem (piękne, cienkie szkło) oraz mlecznik kobaltowy (znalazł już nowy dom w pewnej eleganckiej kuchni na śródmieściu). Wszystko za 3 złote. Ostatnio przybył dziwny, ceramiczny puchar o miedzianym odcieniu (zaprzyjaźnił się z ciemnofioletowym walcem z Phoenician Glass) oraz prasłowiański świecznik (chyba Mirostowice). Na meblościance zaczyna już być ciasno…

IMG_2052

IMG_2059

IMG_2049

Prasłowiańskie dekoracje mablościanki 

Staram się jakoś filtrować ten zalew skarbów – nie nabywam wszystkich możliwych talerzy jubileuszowych ani kufli z logo “Poltegor”. Chociaż kuszą, a KSz wodzi za nimi tęsknym wzrokiem. To przez niego pojawiła się w lokalu sztuka przedstawiająca. Nie bardzo wiadomo kogo, ale ponoć nie można było nie przygarnąć. Nieco zamyślony spogląda na współczesny świat ten podmalowany młodzieniec, nazwany roboczo Lucjanem, bo przecież jakoś się musi nazywać. Pomieszkał trochę na meblościance, a teraz powędrował do kuchni, pilnować obiadów. W podobnej, monidłowej konwencji utrzymane są jeszcze dwa obrazy, przyciągnięte z placu przez KSz, ale czekają na powieszenie i godną prezentację. Jeden jest bardzo świecki, a drugi bardzo pobożny. Oba są bardzo poziome.

IMG_1769

IMG_2110

Lucjan zadumany (na salonach i w kuchni)

Nie podejmuję się rejestrowania na zdjęciach tego zadziwiającego zjawiska, jakim jest bazar. Robią to lepsi ode mnie, znający temat wieloletni wielbiciele tamtejszego kosmosu przedmiotów i wyobrażeń.

Bardziej czarno-biało:

http://kotsport.blogspot.com/

Bardziej w kolorze:

http://katanga2.blox.pl/html

Advertisements