Po zaskakujących zwrotach akcji, zamieszaniu przeprowadzkowym, ranach ciętych (mój brat już teraz wie, że wnoszenie regałów może być przyczyną uszkodzeń ciała) i po zakwasach od malowania – Wielki Remont można uznać za zakończony. W swej zasadniczej części oczywiście, bo nie liczę takich detali jak odrapane drzwi czy brak szafki pod zlewem.

Tydzień przemieszkaliśmy w całkowitym chaosie, kończąc malowanie średniego pokoju i czyszcząc obudowy kaloryferów. Czułam się trochę jak na wakacjach, a trochę nieszczęśliwa. Bo przecież miało być tak pięknie, wszystko dopracowane, czyściutkie i gotowe do zagospodarowywania talerzami i wazonami. A tu kurz, kartony i wiadra z farbą – głównie z białą, ale też ze szmaragdową, ciemnoszarą oraz elektrycznie niebieską. I mimo tego, że nadal walają się w lokalu wiertarki, wkrętarki i kable, to mogę z przekonaniem stwierdzić, że to już jest dom – i nie dlatego, że jest w nim wanna, internet czy królik nad wejściem do łazienki. Ale dlatego, że w kuchni stoi stół.

IMG_5948

Stół z chaosem w tle (czyli spiżarka jeszcze bez półek i drzwi)

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to żadna rewolucja – ale dla tego mieszkania to wydarzenie bez precedensu. Przez pół wieku w kuchni nie było stołu, konsumpcja odbywała się przy blacie albo wędrowano z talerzem przez załomy korytarza, do pokoju dziennego. Teraz droga jest prosta, a przy stole mogą zasiąść cztery osoby – jeśli będzie potrzeba oraz dodatkowe siedziska. A ten, kto siedzi naprzeciwko okna, ma widok na morze zieleni.

IMG_5950

Kuchnia z widokiem

Czyli powstała nowa przestrzeń, której elementem zasadniczym okazał się stół. Wypełnił puste miejsce w czasie rzeczywistym, ale trochę też w innej, sentymentalnej czasoprzestrzeni. To stary mebel, z blatem zmęczonym życiem, poręczny, okrągły i solidny, wyprodukowany przez Opatowiecką Fabrykę Mebli w Opatówku. Nie wiem dokładnie, kiedy go wykonano, data jest nieczytelna, ale mógł to być początek lat 50., bo ta fabryka w 1961 przestała być samodzielnym zakładem (działała od końca XIX wieku, jako Fabryka Lalek i Zabawek).

IMG_5959

IMG_5961

Stół z Opatówka

Przywiozła go ze sobą prababcia Helena, kiedy przeprowadziła się w latach 60. z Namysłowa do Wrocławia. Wzięła ze sobą niewiele rzeczy, bo te prawdziwe meble i bibeloty zostawiła w Pińsku, razem z innym, przedwojennym życiem. Przy kolejnej przeprowadzce miała ze sobą zdjęcia, maszynę do szycia i właśnie ten stół. Stanął wtedy w małym pokoju, przykryty białą serwetą – i stał tam przez następne lata, nieużywany, schowany w kącie. Dopiero przy okazji remontu ujrzał światło dzienne, mogłam mu się wtedy lepiej przyjrzeć i polubić.

IMG_5963

Włocławek, Opatówek i Udden

Kiedy wstawiliśmy go do tej nowej-starej kuchni od razu było wiadomo, że trafił na swoje miejsce. Wystarczyło tylko dostawić krzesła, powiesić lampę i zasiąść do kolacji. Musiałam jakoś uczcić powrót stołu, więc udekorowałam go paterą z Włocławka, która już chyba trzeci rok czekała w kartonie na wyeksponowanie. Teraz kuchenne meble grzecznie odgrywają rolę tła, kawiarka działa, można mieszkać.

IMG_5944

Dzień dobry dom

To w ogóle ciekawe zjawisko, jak niektóre meble dobrze poczuły się w odnowionym mieszkaniu, a niektóre – zupełnie nie. Stoły (bo jest jeszcze jeden, w dużym pokoju) wyglądają, jakby się stąd nigdy nie ruszały, podobnie jest z fotelami i regałem bibliotecznym. Ale na przykład duża szafa okazała się przytłaczająca i przygnębiająca, rozebraliśmy ją szybko, w efekcie czego nie mamy teraz ani kawałka szafy, ale mamy spokój. A mały pokój pełni czasowo funkcję garderobo-składzika. I pomimo panującego tam bałaganu wypakowałam z kartonów wszystkie wazony i patery, żeby sobie odetchnęły i żeby powoli szukać im miejsca. Kiedy lokal, zwany roboczo mieszkaniem Pod Różowym Królikiem, będzie już trochę bardziej uładzony i umajony, wtedy pojawią się nowe zdjęcia. Na razie w sypialni czuwa przyczepa i to jest najważniejsze.

IMG_5937

Jest!

Składam to mieszkanie z różnych ulubionych elementów, zbieranych przez lata, przenoszonych z miejsca na miejsce, przechowywanych u znajomych i rodziny. Taka układanka motywów, wzorów i faktur, uzupełniona opowieściami, śladami czasu i światłem. Ze stołem prababci Heleny w roli głównej.

IMG_5940

Kuchnia wieczorna (Lucjan czeka na przydział ściany)

/Za pomoc w przeprowadzce dziękuję K. i M. oraz mojemu bratu i jego wesołym kolegom – obiecuję, że już nigdy więcej (oby). Za cierpliwość, ogrom pracy i całokształt jestem przewdzięczna KSz, który się już chyba zadomowił. Bo o to w sumie chodzi/

Advertisements