Usłużny wordpress właśnie poinformował, że wczoraj blog miał drugie urodziny. Jakoś mi umknęła ta jakże ważna data, udało się ją jednak (podświadomie?) uczcić. Pierwszy raz od czasu przeprowadzki poszliśmy w niedzielny poranek pod młyn, czyli na targowisko ze wszystkim, funkcjonujące wokół dawnego młyna Sułkowice. Mam do niego szczególny sentyment, bo na początku szkoły podstawowej (i u schyłku najlepszego z ustrojów), została zorganizowana wycieczka w celu obejrzenia pracy młynarzy. Wizyta była pouczająca, wróciłam do domu z darem w postaci kilograma mąki. Młoda matka, czyli nasza pani wychowawczyni, dostała ekstra kilo kaszy manny.

Teraz młyn stoi piękny i pusty, ponoć ma zostać zaadaptowany na galerię handlową, ale zanim (oby nie) to nastąpi, dzieje się wokół niego wiele, handel oddolny kwitnie, ziemniaki, szroty z Niemiec, ubrania i bibeloty. Plan miałam ambitny, bo już od jakiegoś czasu szukam roweru (mojego skradzionego albo podobnego), ale tym razem nie udało się namierzyć ideału. Co nie znaczy, że wróciliśmy z pustymi rękami – łowy uważam za bardzo udane, powiększyła się zarówno profesjonalna kolekcja szkła, jak i (równie profesjonalna) kolekcja kuriozów.

Po pierwsze – przybył drugi, ciemnobrązowy Miszka Olimpijski. Stoją teraz obaj na skonstruowanym przez KSz regale i się szczerzą.

IMG_6377

Miszki dwa z Nieporętem w tle

Zupełnie nie do kompletu, ale dla koloru i formy, zostały nabyte trzy talerzyki deserowe z prasowanego szkła. Prawie idealnie pasują do szklanek w tym samym odcieniu, które znalazłam kiedyś na Świebodzkim. Prawie, bo szklanki były trzy, ale od niedawna są tylko dwie (delikatne szkło, za delikatne…). Talerzyki są na szczęście dość grube.

IMG_6363IMG_6362IMG_6365

Łososiowe talerzyki na kuchennej podłodze

Wstępny risercz nie przyniósł zadowalających rezultatów – nie wiem, kto i gdzie je wyprodukował. Ale jak tylko się dowiem, nie omieszkam się podzielić. Podobny problem jest z pięknym szkłem, które trochę wygląda na wzornictwo niemieckie. Okazy są dwa: smukły wazon o fazowanych krawędziach, wypełniony ciemnym-prawie-czarnym fioletem oraz przycisk do papieru, mieniący się jak lodowy odłamek. Cudownie niepraktyczny oraz świetlisty, do oglądania z różnych stron.

IMG_6382

IMG_6387

IMG_6386

IMG_6385

IMG_6388

Szkło się skrzy

KSz prowadzi poszukiwania, na pewno wkrótce wpadnie na trop – czy to szkło niemieckie czy czeskie, czy w ogóle jakieś inne. Szlif jest szlachetny, przejrzystość wysoka, kolekcja rozwija się w dobrym kierunku.

Problemu z atrybucją nie ma w przypadku ostatniego z zakupów, czyli porcelitowej paterki z Tułowic: klasyka lat 60., czarna polewa z nakrapianym, białym wzorem i cieniowanymi brzegami. Nie jest to może jakaś bardzo wyrafinowana forma, ale takich Tułowic jeszcze w zbiorach nie miałam, więc szkoda było nie nabyć. Szczególnie, że stan bdb, a koszt – całe 10 zet.

IMG_6392IMG_6398

IMG_6402

Czarne Tułowice

Urodziny zaliczam więc do udanych i obiecuję popracować nad atrybucjami oraz dokładnym opisem kolekcji. A pod młyn na pewno jeszcze wrócę – jeśli już nie po mąkę, to po skarby.

Advertisements