Czy popołudnie może być zbyt błękitne? Ostatni miesiąc cały był lazurowy, w odcieniach niebieskiego i granatowego, w łagodnym, miękkim świetle. Barwy światła i nieba trzeba zachować pod powiekami, na zdjęciach zawsze okazują się nie takie, zbyt jasne albo zbyt oczywiste. Ale próbowałam – i przywiozłam z Rzymu zapas niebieskiego koloru, przyda się na później.

Moje pierwsze włoskie wakacje miały kilka wątków: architektonicznych, spacerowych, banalnych i towarzyskich. Wątek architektoniczny zgrabnie i mimochodem przeplatał się z filmowym, ścieżka wśród ruin prowadziła na pastwisko wesołych owiec, a najlepsze lody melonowe były codziennie na Isola Tiberina. Ale od miasta trzeba czasem uciec, kolor ochry i jaskrawa biel zaczynają męczyć – a niebo w nasyconym kolorze trwa spokojnie nad ulicami, ruinami, setkami turystów i dziesiątkami posągów. Azzurro, il pomeriggio è troppo azzurro e lungo per me…

IMG_6482
IMG_6550
IMG_6810
IMG_6831
IMG_6812
IMG_6525
IMG_6696
IMG_6808
IMG_6533
IMG_6653
IMG_6735
IMG_6816

IMG_6990
Niebo w roli głównej, a pod nim:

  1. Dworzec Termini
  2. Santa Maria in Ara coeli
  3. Palazzo della Civiltà Italiana (dzielnica EUR)
  4. Palazzo dei Congressi (również EUR)
  5. Jak nr 3
  6. Obelisk przed kościołem Trinità dei Monti (w remoncie)
  7. Plac przed bazyliką św. Piotra
  8. Jak nr 3 i 5
  9. Kwadryga na pomniku Wiktora Emanuela
  10. Gołąb na Piazza Navona
  11. Dzielna Anita Garibaldi
  12. Wiadomo
  13. Neon w MAXXI

A właściwie w roli głównej, zawsze i niezmiennie: Adriano Celentano

Advertisements