Po nowoczesnych projekcjach lat 60. i akceptacji rzeczywistości w latach 70. przyszedł czas na dekadę kontestacji. Autorzy (czyli Piotr Szeliński, Piotr Jankowski, Andrzej Drzewiecki) wydanej w 1984 roku książki “Mieszkać inaczej” już na wstępie sygnalizują, dla kogo przygotowali prezentację ponad 40 mieszkań: “Książka jest adresowana do ludzi wyżej ceniących pomysł, dowcip i odwagę dokonywania zmian, niż status mniejszej lub większej stabilizacji”.

Punktem wyjścia jest sprzeciw wobec powszechnej unifikacji, a szerzej – wobec rzeczywistości, ofiarowującej jedynie banał, zgrzebność i wybrakowane towary. Komentarze dotyczące mebli czy sprzętów agd są jednocześnie komentarzami pasującymi do sytuacji Polski w połowie lat 80., w okresie zapaści gospodarczej i politycznej. Czym jest wnętrze domu? “Zwykle w poradnikach o urządzaniu wnętrz twierdzi się, że wnętrze domu jest odbiciem potrzeb, przyzwyczajeń, wyobraźni, sposobu życia jego mieszkańców. W naszej sytuacji zależność ta ulega poważnemu zakłóceniu przez stan zaopatrzenia rynku”.

IMG_9727

IMG_2722

Salon w kamienicy: skóra, antyki i ważki

Co więc zrobić, jeśli rzeczywistość nie przystaje do naszych potrzeb i pomysłów? Jedynym wyjściem jest bunt: “Bunt przeciwko zastanej sytuacji, wtłaczającej ludzi w uniformizujące ramy ubogiej oferty standardowej produkcji, (…) swoboda, a nieraz nonszalancja w podejściu do ogólnie przyjętych zasad projektowania oraz pewna tymczasowość, gotowość do zmian, traktowanie urządzania mieszkania jak zabawę. Taka postawa sprawia, że odbiera się mieszkanie raczej jak plakat albo scenografię, a nie jak zastygłe w jedynym z możliwych kształtów wnętrze. Ten kierunek w urządzaniu mieszkań – co jest charakterystyczne – stanowi domenę ludzi młodych, przeważnie związanych z plastyką lub architekturą. Jest to raczej postawa, sposób bycia, niż architektura wnętrz”.

Na zdjęciach niestety słabej jakości, czarno-białych lub niepokojąco pomarańczowych, znajdziemy przede wszystkim nietypowe lokalizacje: adaptacje strychów (popularne w latach 80. z racji chronicznego braku nowych mieszkań) lub pracownie w kamienicach, a jeśli pojawia się mieszkanie w bloku, to z wyburzonymi ścianami i otwartą strefą dzienną. Tak mieszkali nieliczni, przede wszystkim architekci i plastycy, a kontestacja odbywała się na wielu poziomach: od zmiany funkcji pomieszczeń po rozwijanie na szeroką skalę samodzielnej produkcji wyposażenia (dziś uznalibyśmy te przedmioty za świetne przykłady DIY).

IMG_2724

IMG_2725

Mieszkanie w bloku i ażurowy regał, oddzielający część dzienną od pracowni 

Najwięcej miejsca poświęcono pokojom dziennym, salonom, częściom ogólnodostępnym. Mają one kilka wspólnych cech: są, w miarę możliwości, przestrzenne, dobrze doświetlone (reflektorami i papierowymi kulami), podzielone umownie na strefy (za pomocą regałów, zasłon, roślin), nieprzeładowane meblami. Mobilne i zmienne, z eklektycznym miksem mebli (biedermeierowskie krzesło i fotel kon-tiki), dużą ilością drewna, kwiatów, książek i różnorodnych dekoracji (tkaniny, szkło, ceramika i suszone bukiety). Nie masz mieszkania w kamienicy? Nie szkodzi – z małej kuchni zrób aneks, odsłoń fakturę ściany, będzie jaśniej i wygodniej (brzmi znajomo?). A kuchnię złóż z modułów, zbij z desek, wymuruj z cegieł.

IMG_9729

Ażurowy regał i podest z dodatkowymi miejscami do spania

IMG_2735

Belki, skosy, schody, adaptacje

Nie masz łóżka? Nic dziwnego, przemysł meblarski nie nadąża. Wystarczy zatem materac, poduchy, obraz, jakaś tkanina i od razu zrobi się  przytulniej. A jeśli odziedziczyłeś komplet mebli po babci – możesz je wykorzystać i stworzyć spokojną, nowoczesną całość: dwa łóżka, ciemna zieleń i monidło.

IMG_2727

IMG_2731

IMG_2728

Legowiska, sypialnie, poddasza

Pokoje dzienne i sypialnie dość łatwo poddają się zabiegom scenograficznym – podobnie jest z pokojami dziecięcymi, gdzie przeważa jasna kolorystyka i dekoracje własnej produkcji (na przykład zasłony wyszywane w patchworkowe kwiaty). Na małym metrażu sprawdzają się łóżka piętrowe, skonstruowane samodzielnie i dopasowane do konkretnego pomieszczenia (i przypominające nieco windę towarową).

IMG_2733

Idź do mamy, tata pracuje 

IMG_2732

Łóżko piętrowe w praskiej kamienicy 

Najtrudniej było jednak kontestować łazienki, szczególnie te typowe, nieduże, bez okna, ze ścianami pomalowanymi (z braku glazury) farbą olejną. Na farbę można odpowiedzieć lustrami, tapetą, boazerią albo inną farbą, a porada łazienkowa brzmi: “System czerwonych pasków wędrujących po ścianach jest w stanie nadać sens nawet najbardziej przypadkowo rozmieszczonym elementom wyposażenia łazienki, wiążąc je ze sobą i podporządkowując ogólnej koncepcji. Koszty własne – litrowa puszka farby emulsyjnej”.

IMG_2734

Psychodeliczna łazienka z żabą

W książce znalazły się też przykłady aranżacji wnętrz jednoprzestrzennych (tzw. “bez drzwi”), antresoli, strychów, zagospodarowania wysokich korytarzy, opatrzone rysunkami i instrukcjami, jak samemu wykonać szafę, pawlacz czy regał, pełniący funkcję ścianki działowej. W rozdziale dotyczącym mebli autorzy nie pozostawiają czytelnikowi złudzeń: jeśli chcesz mieć ciekawy i wygodny mebel musisz albo zrobić go samodzielnie, albo w dużym stopniu zmodyfikować gotowy produkt. Na użytek tej publikacji została przeprowadzona ankieta, z której wynikło, że tylko nieliczne dostępne meble nadają się do użytku bez przeróbek: “Niektóre z nich, powstałe w kooperacji ze szwedzką firmą Ikea i produkowane u nas na eksport, pojawiają się w sklepach sporadycznie (…). Właściwie nie ma się czemu dziwić, obowiązują przecież nadal żelazne zasady, że społeczeństwo nie dojrzało do wzornictwa na światowym poziomie i czym innym jest produkcja na kraj, a czym innym – na eksport”. Nie ma złudzeń, nie ma krzeseł – ze skrzynek będzie regał, a lampę można skonstruować z plastikowych kubeczków, wikliny albo chusty.

IMG_9730

IMG_9726

Wyposażenie własnej produkcji (projekty godne skandynawskich blogów wnętrzarskich)

Niekiedy na zdjęciach mignie jakiś przedmiot z zachodu, niemiecki abażur albo włoski plastik. Componibili pod palmą, a w tle materac na podłodze. Stylizacja raczej luźna i przypadkowa.

IMG_2729

Trochę egzotyki w sypialni

Metodę “zrób to sam” również można uznać za formę oporu – w latach 70. Szymański proponował podobne rozwiązania, ale miały one charakter czysto praktycznych porad. W “Mieszkać inaczej” DIY jest sprzeciwem wobec realiów, ucieczką do swobodnie kształtowanego, własnego świata. Do miejsc wypełnionych różnorodnymi kolekcjami i przedmiotami, zestawianymi z pasją i humorem, zależnie od światła i samopoczucia: “ustawianie rzeczy jest przecież aktem tworzenia jakiejś rzeczywistości, relacji między przedmiotami i między grupą przedmiotów a szerszym otoczeniem”. Można kierować się zasadami, porządkować i kontrolować, ale “szczęśliwsi wydają się chyba ci, dla których najważniejsza jest swoboda, panująca także w otaczającym ich świecie przedmiotów”.

Wszystko jest dozwolone, masz wybór, możesz mieszkać inaczej, być kolekcjonerem albo minimalistą. Autorzy książki nie ustalają, co jest modne, o czym trzeba pamiętać, a czego nie robić. Nadrzędna zasada jest jedna: swoboda, zmiana, zabawa. To mieszkanie daje wolność, a Ty wybierasz kierunek. Moje ulubione zdjęcie przedstawia pokój bez mebli, z materacem i hamakiem, na którym siedzi dziewczyna dużej urody. Jej rzeczy są pochowane w koszach, na podłodze leżą maty. A ona jest ponad – materacem, pokojem, rzeczywistością wypełnioną kartkami na mięso i olejną farbą. Trochę zen, trochę minimal, a przede wszystkim – żadnego spięcia i męczącego dążenia do perfekcji.

IMG_2743

Ponad

Lubię wracać do tej książki i do mieszkań, które mają w sobie klimat przywodzący na myśl wczesne tomy Jeżycjady i które mogłyby być ilustracjami do przemyśleń Marcina Wichy (on chadzał w chodakach, a dziewczyna ze zdjęcia – boso). Dobrze jest poczytać o tym, że architektura wnętrz to bardziej styl życia niż zbiór zasad. I że nie wszystko musi być idealne oraz kosztować zyliardy. To w sumie paradoks – w nielekkich czasach proponowano czytelnikowi luz, odwagę, poszukiwania na własną rękę. Teraz mamy wolność, mamy wszystko i możemy wszystko – ale im bardziej możemy, tym bardziej robimy tak samo, zachowawczo, z obawą, że coś nie będzie pasować. Czasem też poddaję się takiemu myśleniu: że nie należy, nie wypada, nie uda się. I wtedy przypominam sobie dziewczynę w hamaku.

/Wszystkie zdjęcia i cytaty pochodzą z książki: Piotr Szeliński, Piotr Jankowski, Andrzej Drzewiecki, Mieszkać inaczej, Warszawa 1984/

Advertisements