Grudzień miesiącem niespodzianek, przypadków i ożywienia na froncie mieszkaniowym. Po pół roku od zakończenia WR pewne zakątki oraz newralgiczne punkty wyklarowały się chyba całkiem sympatycznie. Jeszcze tylko kilka śrubek, kątowników, listewek i kabli. Czyli kuchnia i łazienka na finiszu.

Od wczoraj wisi: czarna, łamana, dorodna, z lustrem się dogadała. Do poprawienia parę detali (ściana się nieco obiła), ale ogólnie rzecz biorąc – sukces. Kinkiety to temat na cały cykl sensacyjnych reportaży (ile straszliwości może wygenerować z siebie przemysł oświetleniowy?), miesiącami oglądałam, szukałam, kupowałam i oddawałam kolejne egzemplarze do sklepów. Gdy nadeszła jesień, KSz zamontował na kabelku żarówkę i odpuściłam. A jak odpuściłam, to kiedyś tam wpisałam na all. hasło “Jieldé”, wyskoczyło trochę ofert obrzydliwe legalnych oraz drogich i jedna jakaś taka podejrzanie sympatyczna. Podejrzenia zostały rozwiane, a lampa nabyta. To jeden z tych osprzętów, do których od dawna mam słabość: dziwna konstrukcja, ciężka baza i pokrętne ramiona. No to sobie mogę teraz pokręcić.

IMG_0020

IMG_0015

J. w dom

Lustro może trzeba trochę podnieść, i uporządkować sprawę z innymi lampami, ale to już detal. Kilka detali jest też do dopracowania w kuchni – ale na tyle mało, że mam nadzieję zrobić trochę zdjęć okołoświątecznych: z roślinnością, gwiazdami i górnymi szafkami. A jak się zawezmę, to zbiorę w jednym miejscu reprezentację kinkietów, i tych naj, i tych straszliwych. Tak czy inaczej – cdn.

IMG_7692

J. baj najt

ps 1: Pozdrowienia dla Agnieszki z http://secretlife.pl/

ps 2: I podziękowania dla grupy wsparcia z fotoforum, oczywiście.

Advertisements