Bardzo po prostu odbyło się pierwsze świętowanie w nowym/starym domu i przy tej okazji w dziennym pokoju zainstalowana została mikrochoinka (pieszczotliwie zwana przez nabywcę Badylkiem), a w kuchni zaświeciła papierowa gwiazda. Święto oświetlenia wciąż trwa, z różnym natężeniem i w różnych formach: światło jest w szkle i słowach, w refleksach i refleksjach, w sąsiedzkich rozmowach i spojrzeniach wstecz. Im ciemnej na zewnątrz, tym bardziej domowo wewnątrz (i w kuchni).

IMG_0101

IMG_0141

IMG_0106

Światłokuchennie

Pejzaże za oknem mało zimowe, wrzos nadal trwa na posterunku, chociaż jego czas już teoretycznie minął. Odmierzany zresztą przez zegar-prezent, tykający spokojnie i wymagający pewnego zastanowienia (ale tylko na pierwszy rzut oka). W kuchni zawisły szafki, co stało się okazją do przeglądu skarbów w kartonach – światło dzienne ujrzały serwisy oraz kieliszki o bliżej nieznanym przeznaczeniu. Wśród porcelany jest kilka smakowitych egzemplarzy z lat 60., należy im się chyba osobna opowieść (szczególnie zielonej “Karolinie”, malowanej w czarne pajęczaki).

IMG_0098

IMG_0094

IMG_0090

Fragment zbiorów: Karolina, Ćmielów i reszta

Choinkobadylek skromnie stoi w kącie, udekorowany niestety śladowo – jestem wyznawczynią choinek barokowych, z lametą i bombkami wielopokoleniowymi, ale na tym egzemplarzu nie udało się zamontować zbyt wiele. Zrekompensowałam to sobie ubierając choinkę u rodziców i wyciągając z pudełek wszystko, co się jeszcze nadawało do powieszenia. W tym sopel, który pradziadek sprezentował swojej wnuczce (czyli mojej mamie), kryzysową Pyzę z lat 80. oraz oczywiście papierowe gwiazdki, zrobione w szkole podstawowej przez kolegę Krystiana H.

Badylek ma się nieźle, świeci (to najważniejsze) i czeka na marzec, kiedy to podjęta zostanie próba zasadzenia go w ogrodzie. Dał schronienie owocom sezonowym, ale również pogodnym prezentom, w tym książce Mariana i Kaliny Zwiedzajcie Piastowski Wrocław. Piękne lata 60. dolnośląskiego wzornictwa, plakaty i murale Tadeusza Ciałowicza na czarno-białych zdjęciach pulsują barwą, kreską i światłem. Również neonowym.

IMG_0132

IMG_0118

IMG_0120

IMG_0113

Badylek, Wrocław i słodkie Murano

Oranż, żółć, róż – litera Ż ma najwidoczniej duży potencjał żaru. Korzystam z niej chętnie i zapalam kolejne świeczki w niezwykle kulturalnych świecznikach, którymi obdarowała mnie niezawodna A., twierdząc, że w towarzystwie kolekcji wazonów stać powinno tylko przejrzyste szkło. Nie protestowałam, tylko ustawiłam na półce i dorzuciłam jeszcze wazon z zawartością.

IMG_0143

IMG_0147

IMG_0144

IMG_0145

Wystawka świetlna i odświętna

Pół roku po zakończeniu WR lokal wydaje się być udomowiony, oswojony i doświetlony. KSz twierdzi, że nie jest źle i że nie tęskni bardzo za zachodnimi rubieżami miasta. Wierzę mu na słowo i dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak w 2016 roku nadal zapoznawać się z dzielnicą, pracować nad lokalnym patriotyzmem i zwiedzać piastowski Wrocław.

 

ps Czerwono-żółta książka to właśnie publikacja autorstwa Kaliny Zatorskiej i Mariana Misiaka pt. Zwiedzajcie Piastowski Wrocław. Tadeusz Ciałowicz – projektant totalny. Została prześwietnie wydana przez Wydawnictwo 102 i od stycznia będzie dostępna w księgarniach. Miłej lektury!

Advertisements