Idealnie leniwy i lekko przeziębiony początek roku skłania do równie powolnych i nieco sennych dywagacji o tym, co też trzeba zrobić/napisać/wymyślić podczas kolejnych miesięcy. W trakcie takich dywagacji miły nastrój ewoluuje w stronę bardziej nerwową i wtedy należy przestać. Wyjrzeć za okno, popatrzeć na śnieg, podlać badylkochoinkę i zignorować techno dobijające się zza ściany – w tym przydaje się niezawodny program 2 Polskiego Radia (fatalnie, że nie doczekałam pojedynku tenorów w wieczór sylwestrowy…).

Jeszcze przed świętowaniem uładziłam najmniejszy pokój, czyli pracownię i garderobę w jednym. To tu nawarstwiają się papiery, książki i dekoracje, i to tu przechowywane są wciąż potrzebne wiertarki i wkrętarki oraz kuchenne szafki w trakcie montażu. Szczęśliwie ostatnia szafka wczoraj zawisła (i żadna rura nie została przy tym uszkodzona), więc pokój czeka w gotowości, trzeba tylko otworzyć komputer i wyciągnąć notatki. Ale to jeszcze nie dziś.

DSC00224

DSC00225

Biblioteczka na różne różności

Jako że pokój raczej niewielki, to umeblowanie też skromne. Prym wiedzie regał-biblioteczka z lat 60. w kolorystyce bardzo zdecydowanej, mieszcząca papiery, pudełka i całą masę ważnych spraw. Parę lat temu kolega MB chciał się jej pozbyć (był to tzw. mebel po dziadkach), więc przechwyciłam, zmagazynowałam i oto jest: z czarnymi szybami, czerwonymi uchwytami i miejscem do eksponowania ceramiki starszej oraz nowszej.

Pracownia wymaga oczywiście dopracowania (np. akcja oczyszczania osłony kaloryfera utknęła w martwym punkcie), ale udało się skonstruować biurko, które jest zarówno ekonomiczne, jak i ekologiczne. Składa się bowiem z trzech białych kubików (oczywiście matka Ikea), blatu i kozła (m. I.). A blat wykonał KSz z drzwi starej szafy, tej samej, która wróciła do tego mieszkania na chwilę, ale została szybko rozmontowana. Duży to był mebel i przydał się już wielokrotnie – oprócz biurka z elementów szafy wykonany został podest pod materac i zagłówki łóżka. Czyli stary segment przysłużył się bardzo, a nowa szafa jest nowa, biała i ma dziwne uchwyty, które wesoło konwersują sobie z trójkątami biblioteczki.

DSC00226

DSC00228

DSC00229

DSC00230

Blaty, szafy i uchwyty

Jedyna wolna ściana (w tym momencie, bo pewnie długo to nie potrwa zważywszy na wciąż powiększający się księgozbiór) została zagospodarowana tymczasową wystawką zdjęć i plakatów. Można je wieszać/przewieszać dowolnie, bez ciężkich ram i bez wiercenia (wystarczą klamerki i małe gwoździki). Z tuby wyciągnęłam plakat ze Stuttgartu, a zza szafy – zdjęcie wrocławskiego skrzyżowania z początku lat 90., na którym widać kwitnący handel uliczny oraz legendarny bar Mr. Beef.

IMG_7484

Obrazki i książki

Z przyjemnością powiesiłam również kolorową odbitkę od Państwa F., bo na tym zdjęciu jest jeszcze dużo przybrudzonego, szorstkiego betonu, znikającego właśnie pod warstwą styropianu i gładkiego tynku. W ostatni dzień maja świeciło mocne słońce, w którym wygrzewały się prefabrykaty, łaskawie fotogeniczne. Szkoda było nie skorzystać z okazji i dzięki temu powstała urocza, sentymentalno-architektoniczna pamiątka po 2015 roku. Bardzo prześwietnym, swoją drogą. Ciekawe, czy rok Europejskiej Stolicy Kultury będzie porównywalnie świetny. O tym może pomyślę jutro.

/Za kapitalne zdjęcia na wrocławskim Manhattanie dziękuję Michałowi F., czyli http://katanga2.blox.pl/html oraz Marcie, która miała cierpliwość, Ewie, Łukaszowi i przypadkowym przechodniom. Ani Manhattan, ani my już nigdy nie będziemy tacy piękni, nigdy/

/Natomiast wnętrze Mr. Beef’a prezentowało się tak, jeśli ktoś byłby ciekawy: http://dolny-slask.org.pl/851633,foto.html?idEntity=550004 /

Advertisements