Wrocław oficjalnie, w styczniowy weekend, stał się Europejską Stolicą Kultury. Rozpoczęcie sezonu pochodów i obchodów zmobilizowało i mnie – postanowiłam znaleźć na tym blogu miejsce dla miasta w różnych odsłonach i aspektach.

W ciągu ostatnich kilku lat podjęto szereg decyzji, których efekty wpłynęły na wygląd i funkcjonowanie konkretnych budynków, ulic i wrocławskich pejzaży. Niektóre zagadnienia są bardziej anegdotyczne, inne mają ogromny ciężar emocjonalny i znaczeniowy, ale wszystkie razem składają się na obraz miasta, które nie potrafi znaleźć swojej formy, rozdarte między oczekiwaniami a możliwościami. Przez pryzmat działań pozornie dotyczących jedynie estetyki (remonty, rewitalizacje, przebudowy itd.) dostrzec można problemy z definicją lokalności, ze znalezieniem realnego punktu odniesienia, z wyczuciem specyfiki miejsca. Odmienianie przez wszystkie przypadki hasła “ładnie i nowocześnie” prowadzi na manowce, do miasta bez właściwości.

Pytania o architekturę, zieleń czy ławkę są w dużej mierze pytaniami o tożsamość Wrocławia, jego charakter (lub jego brak?) i o przeszłość (lub jej brak?), rzutującą na dziś i na jutro (bo “zawsze jakieś jutro”). O to, w jaki sposób buduje się iluzje, a w jaki – niszczy i zaciera znaki czasu. I jaką rolę odgrywa w tych procesach różnica pokoleń, odmienne definiowanie miasta i miejskości, a także zapachy i wspomnienia.

Zagadnienia konserwatorskie również będą się pojawiać, ale w szerszym kontekście, jako jedno z narzędzi do generowania preparatów (albo odzyskiwania rzeczywistości). We Wrocławiu brak teoretycznej bazy dla działań konserwatorskich, przeważa podejście estetyczno-architektoniczne, nie uwzględniające kontekstów kulturowych i traktujące historyczne nawarstwienia jako zbędne i nieefektowne wizualnie naleciałości, przeznaczone do usunięcia (hasło: ładnie). Natomiast bez problemu można w zastaną strukturę wstawić agresywny, nowy element, który zdominuje lub/i bezpowrotnie zmieni daną przestrzeń (hasło: nowocześnie).

Szumy, zlepy i ciągi to również, a może przede wszystkim, składowe miasta: niedoskonałego, wielowątkowego i, jak Wrocław, zszywanego z resztek historii, słów i obrazów. Miasto jeszcze szumi, ale coraz trudniej wyczuć jego rytm pod warstwami styropianu, pod równo dociętymi płytami granitu i wszechobecną, pozorną ładnością.

Agata Gabiś

/Honorowy patronat nad cyklem Wro2016 obejmują dwaj chłopcy z latawcem/

IMG_1202

Rzeźba nad wejściem do szkoły podstawowej nr 24 przy ulicy Częstochowskiej na wrocławskich Złotnikach

(fot. A. Gabiś)

 

Advertisements