Rozproszenie wiosenne powoduje pewne zastoje, zamyślenia i rozbawienia, co jednak nie przeszkadza w planowym zazielenianiu okolicy. Prace ziemne w ogrodzie zostały rozpoczęte, widocznych efektów na razie brak, i tylko KSz wie, ile korzeni oraz lian umie naprodukować czarny bez wraz z przyległościami. W marcu zainaugurowałam akcję “przygarnij roślinę”, co poskutkowało zasadzeniem minikrzaczków, z których ma powstać żywopłot. Nastąpi to (o ile w ogóle) za jakieś 20 lat, ale satysfakcja z powodu uratowania podwiędłych okazów z supermarketowych otchłani wzmocniła moje morale i przyczyniła się do zainicjowania kolejnych działań: nasadzeń balkonowych oraz rozsadzeń ogrodowych.

Nie mam pojęcia, czy posiadam tzw. “rękę do roślin”, nie wiem, co wyrośnie z rozlicznych cebulek i patyków, starannie zasadzonych we frontowym ogródku i czy w ogóle obsiewanie niczyich nieużytków (bo taki w sumie status ma ten ogródek) ma jakikolwiek sens. Wiem natomiast, że lubię w ziemi pogrzebać, pobyć na świeżym powietrzu i podyskutować z sąsiadami. Zaskoczyła mnie ilość interakcji, jakie wzbudza człowiek kopiący w rabacie – ludzkość zagaja, podpytuje, zwierza się i życzy powodzenia. Stojąc oczywiście w bezpiecznej odległości, co by się ziemią nie uwalać. Pamiętajcie – jak coś zasiejecie, to musicie splunąć na szczęście, wtedy na pewno urośnie.

Po wykopaniu chwastów i dziwnych korzeni mamy teraz miejsce na sadzenie drzew, takich prawdziwych, co będą rosły długo i zapewne wszystkich nas przeżyją. Wbrew popularnej ostatnio opinii, że drzewa to tylko problem, bo zacieniają i brudzą, będę je sadzić gdzie się tylko da – szczególnie, że wizja nowej drogi pod oknami staje się coraz realniejsza. Na razie zasadzony został klon, który przez cały rok rósł w donicy, a na tyły domu powędrował choinkobadylek, grzecznie czekający na swoją kolej od Bożego Narodzenia (życzę mu szczęścia w nowym miejscu, ale nie wygląda niestety zbyt przekonująco…).

W lokalu pojawiły się (i znikły) dekoracje okolicznościowe, układane z elementów żywych oraz mniej. Kilka dni temu był chłód, deszcz i nieśmiałe cebulki, a dziś regularne słońce i roślinność zdecydowanie bardziej ożywiona.

DSCF9343

DSCF9363

DSCF9351

DSCF9418

DSCF9417

Kompozycje wielkanocne…

DSCF1019

…oraz egzotyczne (ale nadal bez listew przypodłogowych)

Balkon wymaga szeroko zakrojonych prac wykończeniowych (malowanie, parapety, czyszczenie podłogi i 28 innych spraw), dlatego teraz lepiej skupić się na detalu oraz zawartości skrzynek. Są już zioła, byliny i niezapominajki, pojawiły się pszczoły, zniknął udekorowany badylek (i klon). Wewnętrzne ogródki powoli wracają do życia, już kiełkują piwonie.

DSCF9391

DSCF9389

DSCF9393

DSCF9386

DSCF9392

DSCF9397

DSCF9398

Widoki balkonowe i osiedlowe

Wiosna udzieliła się również roślinności łazienkowej: nad oknem powstał kwietnik złożony z pręta zbrojeniowego oraz doniczek, których zawartość rozwija się nad wyraz sprawnie – niedługo powstanie bardzo praktyczna, zielona firanka (dziękuję J. i B. za podarowany kwiat, jak widać ma się świetnie). Natomiast w kuchni roślinność zmienia się rotacyjnie, od ziół po cebulę ze szczypiorem, ale również pietruszka posiada pewien walor dekoracyjny.

DSCF9405

DSCF9408

DSCF9403

Zieleń we wnętrzach

Trzeba jeszcze pomyśleć o trawniku, uporządkowaniu grządek i hałd chrustu oraz o innych ważnych sprawach, także w lokalu mieszkalnym (samych nudnych i praktycznych). Dla równowagi – sprowadziłam do kuchni kolejną lampę (która dogaduje się lodówką) i wymyślam nowe zadania, które nawarstwiają się na te starsze i średnio nowe. Najlepiej wymyśla się na balkonie, ze słońcem świecącym prosto w oczy i z mądrą, przyrodniczą piosenką w tle:

DSCF9423

Bazie i pingwiny

Advertisements