Są takie momenty i działania, które zostają w pamięci i później (a nawet dużo później) wracają w nieco zmienionej postaci, ale wciąż mają w sobie odprysk tamtej radości i beztroski. Jednym z takich ważnych motywów mojej nastoletniości były koraliki: szklane, ceramiczne, drewniane, nawlekane na żyłki, druciki, rzemyki, przeplatane i przerabiane, układane w długie naszyjniki, wielokolorowe bransoletki albo lekkie kolczyki. Na studiach doszłam do sporej rzemieślniczej sprawności i nawet sprzedawałam te moje produkcje w kilku miejscach (dlatego nadal z dużym sentymentem myślę o galerii MBWA w Lesznie i o hipotetycznych klientkach tejże galerii).

Ale najważniejszy w procesie koralikowym był fakt, że nie był to proces samotniczy – bo byłyśmy dwie. A we dwie można nawlekać przez całą noc, słuchać pogodnie psychodelicznej muzyki, opowiadać, słuchać i zaklinać rzeczywistość. Co nie jest w sumie takie trudne w obliczu muranowskiego szkła, bursztynów lub futrzanych kulek (bywały i takie korale). Warsztat rozkładany był na podłodze albo na stole, w Polsce lub za zachodnią granicą, czasem był tylko wirtualny, czasem telefoniczny, a czasem ograniczał się do wymiany co ciekawszymi egzemplarzami, i nawet jeśli któraś miała przestój, brak chęci lub możliwości, to temat zawsze był gdzieś w tle.

Już jakiś czas temu pochowałam w szkatułkach ulubione koralikowe bransoletki i właściwie mogłabym uznać, że przygoda się skończyła i jedyne, co teraz mogę zrobić, to powspominać sobie z A. nasze wielogodzinne nawlekania. Ale tego nie zrobię, bo właśnie zaczęło się zupełnie nowe przedsięwzięcie, które mimo tego, że jest nowe i inne, to ma w sobie urok i energię dawnego wymyślania i układania – i nie jest samotnicze, tylko pozytywnie kolektywne.

Pomysł był A., jej są projekty i nadzór nad całym procesem produkcji. Ja wspieram, robię zdjęcia, konsultuję oraz (a może przede wszystkim?) używam. Czyli noszę biżuterię od Yuvel.

IMG_7310

IMG_7271

Srebrna bransoletka ze złotym kółkiem (projekt: Yuvel)

To biżuteria robiona ręcznie (i na zamówienie), szlachetna, minimalistyczna, czasem delikatna, czasem trochę surowa, do noszenia na każdą okazję i bez okazji. Lubię ciężar tych bransoletek, lubię okrągły przekrój pierścionków i obrączek, lubię różne faktury srebra i odcienie złota. I to, że można podywagować, pozmieniać, wymyślić, i mieć coś zupełnie własnego i wyjątkowego. Jak na przykład mój ulubiony trójkątny kolczyk z oksydowanego srebra, jeden, bo kolczyki noszę zawsze asymetrycznie.

IMG_7616

IMG_0535

IMG_7104

Kolczyki złote i srebrne (projekt: Yuvel)

Przymiarki do zaprezentowania gotowej biżuterii trwały już od jakiegoś czasu, równolegle prowadzone były szeroko zakrojone konsultacje społecznie dotyczące nazwy, hasła, logo oraz strony i w międzyczasie fotografowałam kolejne egzemplarze na kolejnych tłach (mam teraz w mieszkaniu komplet desek, płytę chodnikową oraz niezawodny, lniany obrus).

IMG_6110

IMG_7583

IMG_7302

Bransoletka na lnie, pierścionek na granicie i obrączki na sklejce (projekt: Yuvel)

Od zawsze byłam sceptycznie nastawiona do złota, że takie żółte, świecące i oficjalne. Ale A. przekonała mnie, że dzięki sensownej obróbce i dobrej znajomości cech materiału złoto może nabrać charakteru, skomponować się z wieloma kolorami i stać się świetną oprawą dla kamieni (dla jasnego akwamarynu, dla zielonego turmalinu i dla poważnych brylantów).

IMG_7443

03

IMG_6133

Złote pierścionki: akwamaryn, turmalin, brylant (projekt: Yuvel)

IMG_6087

IMG_6069

Złote obrączki (projekt: Yuvel)

Wszystkie moje zdjęcia, wraz z opisami, znalazły się na stronie, którą przygotował KSz, wykazujący się podczas całego procesu dużą cierpliwością i nawet pewnym zaangażowaniem (za co oczywiście jestem wdzięczna). Strona została opatrzona hasłem “Piękno elementarne”, które właściwie mówi wszystko, podobnie jak bezpośrednio łączy się z biżuterią sama nazwa przedsięwzięcia, czyli Yuvel: jak klejnot, jak radość i lekkość. Ale dla mnie, tak prywatnie, to coś  jeszcze – to Yuva. Czyli młodość.

IMG_0304

Matowe złoto i ciemne drewno (czyli fragment bransoletki od Yuvel)

Do tego sentymentalnego wpisu dołączam namiary na stronę i logo Yuvel – w imieniu swoim oraz A. serdecznie zapraszam do odwiedzania, oglądania i zamawiania!

http://www.yuvel.pl

yvel-white

ps 1 Yuva znaczy młodość oczywiście w hindi.

ps 2 Dziękuję wszystkim przyjaciołom i znajomym za konsultacje, a redaktorowi za najlepsze, chociaż niestety niedocenione, hasło.

ps 3 I oczywiście, last but not least, dziękuję A., że nadal chce ze mną nawlekać te koraliki.

Advertisements