Archives for category: inspiracje

To miał być wpis o szkle. Ale nie będzie. Od miesiąca czekam na słońce, żeby sfotografować nowe Murano, które pojawiło się w domowej kolekcji – niestety, całodzienna listopadowa noc uniemożliwia zrobienie jakichkolwiek sensownych zdjęć. Szkło potrzebuje światła, światła brak, więc nie pozostaje mi nic innego, jak pogrążyć się w przestrzeniach wirtualnych, w poszukiwaniu jasności i, coraz częściej, zdecydowanych kolorów.

Poszukiwania koloru mają też swoje prozaiczne podłoże, czyli remont mieszkania w bloku z lat 80., który wszedł już w fazę decydującą i można zacząć deliberować o proporcjach, odcieniach i tonacjach. Oczywiście w niewielkiej skali (bo lokal niewielki), ale to może nawet trudniejsze, niż w większej, kamienicznej przestrzeni. Baza będzie biała, ale wnęki i fragmenty ścian wymagają rozegrania kolorystycznego; muszę też przyznać, że trochę jestem zmęczona  wszechobecnym scandi, udekorowanym zestawem takich samych graficznych bibelotów, modnym i kopiowanym dość bezrefleksyjnie. A przecież na świecie jest tyle zjawiskowych kolorów, które można łączyć i dzielić, budować zestawy i kompozycje, dodawać i odejmować. Byleby tylko nie był to intensywny odcień oranżu połączony z budyniowym żółtym (chociaż nie wykluczam, że gdzieś istnieje lokal, który udźwignie i to połączenie).

W skali mikro poszukiwania koloru kończą się zakupem psychodelicznych dodatków, w tym niepokojącej poduszki w równie niepokojące wzory floralne. Poprawiła mi humor i odblokowała ochotę na nieoczywiste połączenia wzorów i barw.

dscf3001

dscf3011

dscf3024

Psychodeliczna tkanina na jesień

Podczas wyszukiwania opcji kolorystycznych popadłyśmy z A. w petrole i niebieskości (nic nowego), ale również w trawiaste zielenie, subtelne khaki, pudrowe róże. Nie skończyło się na zestawie pięknych zdjęć – konieczna była wycieczka po próbniki do sklepu, w którym można znaleźć każdy kolor, jaki Wam tylko przyjdzie do głowy. Mowa oczywiście o farbach Benjamin Moore (nie, to nie jest post sponsorowany), które mam w domu na trzech ścianach (każda w innym kolorze) i nadal uważam, że są zjawiskowe. Mają także bardzo urocze oraz poetyckie nazwy: może ktoś się skusi na “in the midnight hour” albo “whispering spring”?

2136-40.jpg

Morze egejskie, czyli “aegean teal”

W międzyczasie, kompletując zestaw obejmujący szarawe niebieskości, musztardę, miętę, biel i oliwkę z kroplą różu (albo koralu?), nazbierało się sporo różnych zdjęć, które niekoniecznie łączą się z tym wyborem, ale pokazują, jaką moc ma kolor: wysycony, głęboki, zmieniający się pod wpływem światła. Jak zmienia proporcje pomieszczeń, podkreśla detale i faktury, jak wypełnia pomieszczenie (co dla niektórych może być wadą, a dla innych zaletą). Trzeba go używać z przekonaniem, ale i z uwagą, żeby nie przedobrzyć, nie stłumić, nie uprościć.

Poniżej znajdziecie bardzo subiektywny przegląd barw w różnych pomieszczeniach, które zaintrygowały mnie same w sobie lub w zestawieniu z innymi, często nieoczywistymi odcieniami, a także z fakturami mebli, tkanin i dekoracji (pod zdjęciami są linki, w których znajdziecie kolejne zdjęcia i kolejne kolory).

[Soundtrack może być tylko jeden, czyli “Colours” Donovana: https://www.youtube.com/watch?v=hoEle04qu_U ]

04_kolor

http://www.fentonandfenton.com.au/_blog/Fenton_and_Fenton

03_kolor

http://www.houseandgarden.co.uk/interiors/hallway/block-colour-pink-blue-painted-stairs

pink-room-wall-design.jpg

http://zac-e.com/

pink

http://www.lifestyleetc.co.uk/

08_kolor

https://www.nakedkitchens.com/kitchens/frameless/ladbroke

01_kolor

http://www.pinterest.com

07_kolor

http://www.remodelista.com/

f90aa63dd668f8fa11ea2d8d75d033ac

http://www.cotemaison.fr/inspirations/decoration-interieur-peinture-marier-les-couleurs_23166.html

02_kolor

http://www.planete-deco.fr/

koloo

http://homeadore.com/

10_kolor

http://skonahem.com/

1d73de6b222a5e778022b1c4977c0ec0.jpg

https://www.bloglovin.com/blogs/sanna-tranlov-4553755/sangbord-4166729246

ziel

https://www.bloglovin.com/

heart-of-the-home-by-gisbert-poeppler-yellowtrace1

http://camillestyles.com/living/bring-it-home/break-with-convention/

02

http://www.designattractor.com/2016/03/serene-scandinavian-apartment-with.html

zielle

http://www.apartmenttherapy.com/paint-color-portfolo-dark-green-dining-rooms-194733

Na koniec norweska ambasada w Berlinie i mistrzowskie łączenie odcieni: bieli, granatów, fioletów i (tak, tak) koloru brzoskwiniowego…

05_kolor.jpg

http://www.freundevonfreunden.com/

Wszystkie moje zbiory i kolory są tu:

Zapraszam! 🙂

Zapisz

Advertisements

Po nowoczesnych projekcjach lat 60. i akceptacji rzeczywistości w latach 70. przyszedł czas na dekadę kontestacji. Autorzy (czyli Piotr Szeliński, Piotr Jankowski, Andrzej Drzewiecki) wydanej w 1984 roku książki “Mieszkać inaczej” już na wstępie sygnalizują, dla kogo przygotowali prezentację ponad 40 mieszkań: “Książka jest adresowana do ludzi wyżej ceniących pomysł, dowcip i odwagę dokonywania zmian, niż status mniejszej lub większej stabilizacji”.

Punktem wyjścia jest sprzeciw wobec powszechnej unifikacji, a szerzej – wobec rzeczywistości, ofiarowującej jedynie banał, zgrzebność i wybrakowane towary. Komentarze dotyczące mebli czy sprzętów agd są jednocześnie komentarzami pasującymi do sytuacji Polski w połowie lat 80., w okresie zapaści gospodarczej i politycznej. Czym jest wnętrze domu? “Zwykle w poradnikach o urządzaniu wnętrz twierdzi się, że wnętrze domu jest odbiciem potrzeb, przyzwyczajeń, wyobraźni, sposobu życia jego mieszkańców. W naszej sytuacji zależność ta ulega poważnemu zakłóceniu przez stan zaopatrzenia rynku”.

IMG_9727

IMG_2722

Salon w kamienicy: skóra, antyki i ważki

Co więc zrobić, jeśli rzeczywistość nie przystaje do naszych potrzeb i pomysłów? Jedynym wyjściem jest bunt: “Bunt przeciwko zastanej sytuacji, wtłaczającej ludzi w uniformizujące ramy ubogiej oferty standardowej produkcji, (…) swoboda, a nieraz nonszalancja w podejściu do ogólnie przyjętych zasad projektowania oraz pewna tymczasowość, gotowość do zmian, traktowanie urządzania mieszkania jak zabawę. Taka postawa sprawia, że odbiera się mieszkanie raczej jak plakat albo scenografię, a nie jak zastygłe w jedynym z możliwych kształtów wnętrze. Ten kierunek w urządzaniu mieszkań – co jest charakterystyczne – stanowi domenę ludzi młodych, przeważnie związanych z plastyką lub architekturą. Jest to raczej postawa, sposób bycia, niż architektura wnętrz”.

Na zdjęciach niestety słabej jakości, czarno-białych lub niepokojąco pomarańczowych, znajdziemy przede wszystkim nietypowe lokalizacje: adaptacje strychów (popularne w latach 80. z racji chronicznego braku nowych mieszkań) lub pracownie w kamienicach, a jeśli pojawia się mieszkanie w bloku, to z wyburzonymi ścianami i otwartą strefą dzienną. Tak mieszkali nieliczni, przede wszystkim architekci i plastycy, a kontestacja odbywała się na wielu poziomach: od zmiany funkcji pomieszczeń po rozwijanie na szeroką skalę samodzielnej produkcji wyposażenia (dziś uznalibyśmy te przedmioty za świetne przykłady DIY).

IMG_2724

IMG_2725

Mieszkanie w bloku i ażurowy regał, oddzielający część dzienną od pracowni 

Najwięcej miejsca poświęcono pokojom dziennym, salonom, częściom ogólnodostępnym. Mają one kilka wspólnych cech: są, w miarę możliwości, przestrzenne, dobrze doświetlone (reflektorami i papierowymi kulami), podzielone umownie na strefy (za pomocą regałów, zasłon, roślin), nieprzeładowane meblami. Mobilne i zmienne, z eklektycznym miksem mebli (biedermeierowskie krzesło i fotel kon-tiki), dużą ilością drewna, kwiatów, książek i różnorodnych dekoracji (tkaniny, szkło, ceramika i suszone bukiety). Nie masz mieszkania w kamienicy? Nie szkodzi – z małej kuchni zrób aneks, odsłoń fakturę ściany, będzie jaśniej i wygodniej (brzmi znajomo?). A kuchnię złóż z modułów, zbij z desek, wymuruj z cegieł.

IMG_9729

Ażurowy regał i podest z dodatkowymi miejscami do spania

IMG_2735

Belki, skosy, schody, adaptacje

Nie masz łóżka? Nic dziwnego, przemysł meblarski nie nadąża. Wystarczy zatem materac, poduchy, obraz, jakaś tkanina i od razu zrobi się  przytulniej. A jeśli odziedziczyłeś komplet mebli po babci – możesz je wykorzystać i stworzyć spokojną, nowoczesną całość: dwa łóżka, ciemna zieleń i monidło.

IMG_2727

IMG_2731

IMG_2728

Legowiska, sypialnie, poddasza

Pokoje dzienne i sypialnie dość łatwo poddają się zabiegom scenograficznym – podobnie jest z pokojami dziecięcymi, gdzie przeważa jasna kolorystyka i dekoracje własnej produkcji (na przykład zasłony wyszywane w patchworkowe kwiaty). Na małym metrażu sprawdzają się łóżka piętrowe, skonstruowane samodzielnie i dopasowane do konkretnego pomieszczenia (i przypominające nieco windę towarową).

IMG_2733

Idź do mamy, tata pracuje 

IMG_2732

Łóżko piętrowe w praskiej kamienicy 

Najtrudniej było jednak kontestować łazienki, szczególnie te typowe, nieduże, bez okna, ze ścianami pomalowanymi (z braku glazury) farbą olejną. Na farbę można odpowiedzieć lustrami, tapetą, boazerią albo inną farbą, a porada łazienkowa brzmi: “System czerwonych pasków wędrujących po ścianach jest w stanie nadać sens nawet najbardziej przypadkowo rozmieszczonym elementom wyposażenia łazienki, wiążąc je ze sobą i podporządkowując ogólnej koncepcji. Koszty własne – litrowa puszka farby emulsyjnej”.

IMG_2734

Psychodeliczna łazienka z żabą

W książce znalazły się też przykłady aranżacji wnętrz jednoprzestrzennych (tzw. “bez drzwi”), antresoli, strychów, zagospodarowania wysokich korytarzy, opatrzone rysunkami i instrukcjami, jak samemu wykonać szafę, pawlacz czy regał, pełniący funkcję ścianki działowej. W rozdziale dotyczącym mebli autorzy nie pozostawiają czytelnikowi złudzeń: jeśli chcesz mieć ciekawy i wygodny mebel musisz albo zrobić go samodzielnie, albo w dużym stopniu zmodyfikować gotowy produkt. Na użytek tej publikacji została przeprowadzona ankieta, z której wynikło, że tylko nieliczne dostępne meble nadają się do użytku bez przeróbek: “Niektóre z nich, powstałe w kooperacji ze szwedzką firmą Ikea i produkowane u nas na eksport, pojawiają się w sklepach sporadycznie (…). Właściwie nie ma się czemu dziwić, obowiązują przecież nadal żelazne zasady, że społeczeństwo nie dojrzało do wzornictwa na światowym poziomie i czym innym jest produkcja na kraj, a czym innym – na eksport”. Nie ma złudzeń, nie ma krzeseł – ze skrzynek będzie regał, a lampę można skonstruować z plastikowych kubeczków, wikliny albo chusty.

IMG_9730

IMG_9726

Wyposażenie własnej produkcji (projekty godne skandynawskich blogów wnętrzarskich)

Niekiedy na zdjęciach mignie jakiś przedmiot z zachodu, niemiecki abażur albo włoski plastik. Componibili pod palmą, a w tle materac na podłodze. Stylizacja raczej luźna i przypadkowa.

IMG_2729

Trochę egzotyki w sypialni

Metodę “zrób to sam” również można uznać za formę oporu – w latach 70. Szymański proponował podobne rozwiązania, ale miały one charakter czysto praktycznych porad. W “Mieszkać inaczej” DIY jest sprzeciwem wobec realiów, ucieczką do swobodnie kształtowanego, własnego świata. Do miejsc wypełnionych różnorodnymi kolekcjami i przedmiotami, zestawianymi z pasją i humorem, zależnie od światła i samopoczucia: “ustawianie rzeczy jest przecież aktem tworzenia jakiejś rzeczywistości, relacji między przedmiotami i między grupą przedmiotów a szerszym otoczeniem”. Można kierować się zasadami, porządkować i kontrolować, ale “szczęśliwsi wydają się chyba ci, dla których najważniejsza jest swoboda, panująca także w otaczającym ich świecie przedmiotów”.

Wszystko jest dozwolone, masz wybór, możesz mieszkać inaczej, być kolekcjonerem albo minimalistą. Autorzy książki nie ustalają, co jest modne, o czym trzeba pamiętać, a czego nie robić. Nadrzędna zasada jest jedna: swoboda, zmiana, zabawa. To mieszkanie daje wolność, a Ty wybierasz kierunek. Moje ulubione zdjęcie przedstawia pokój bez mebli, z materacem i hamakiem, na którym siedzi dziewczyna dużej urody. Jej rzeczy są pochowane w koszach, na podłodze leżą maty. A ona jest ponad – materacem, pokojem, rzeczywistością wypełnioną kartkami na mięso i olejną farbą. Trochę zen, trochę minimal, a przede wszystkim – żadnego spięcia i męczącego dążenia do perfekcji.

IMG_2743

Ponad

Lubię wracać do tej książki i do mieszkań, które mają w sobie klimat przywodzący na myśl wczesne tomy Jeżycjady i które mogłyby być ilustracjami do przemyśleń Marcina Wichy (on chadzał w chodakach, a dziewczyna ze zdjęcia – boso). Dobrze jest poczytać o tym, że architektura wnętrz to bardziej styl życia niż zbiór zasad. I że nie wszystko musi być idealne oraz kosztować zyliardy. To w sumie paradoks – w nielekkich czasach proponowano czytelnikowi luz, odwagę, poszukiwania na własną rękę. Teraz mamy wolność, mamy wszystko i możemy wszystko – ale im bardziej możemy, tym bardziej robimy tak samo, zachowawczo, z obawą, że coś nie będzie pasować. Czasem też poddaję się takiemu myśleniu: że nie należy, nie wypada, nie uda się. I wtedy przypominam sobie dziewczynę w hamaku.

/Wszystkie zdjęcia i cytaty pochodzą z książki: Piotr Szeliński, Piotr Jankowski, Andrzej Drzewiecki, Mieszkać inaczej, Warszawa 1984/

Jednym z efektów WR, oprócz 6 kontenerów gruzu (i to jeszcze nie koniec), awarii pionów oraz dylematów moralno-estetycznych, jest zupełnie nowa łazienka. A raczej zupełnie nowa przestrzeń, bo łazienką trudno jeszcze nazwać to pomieszczenie. Może bardziej jest to łazieneczka. Albo łazieneczeczka. W każdym razie – pudełeczko z oknem.

Przez pół wieku wchodziło się do łazienki przez kuchnię i mimo tego, że było to wspaniale integrujące doświadczenie, postanowiłam jednak wrócić do tradycyjnego rozwiązania, czyli wejścia z korytarza, przez stare, dość wąskie drzwi. Nowa łazienka powstała z fragmentu pokoju od strony ogrodu i z kawałka starej łazienki (jej resztka zasiliła kuchnię, na rzecz wnęki-spiżarki). Czyli jest taka nowa-stara, ale dla mnie kompletnie obca. Ściany stoją, zaglądam przez wąski korytarzyk do tego pudełeczka, zaczynam się przyzwyczajać, oswajać, ale ciężko mi idzie. Plan ma nieregularny, okno nieproporcjonalnie duże, zmieści się tam tylko wc, umywalka i wanna, na całą szerokość pomieszczenia. Całą, czyli na szalone 150 cm.

Jeszcze zanim WR się zaczął sprawa łazienki wydawała mi się oczywista: będzie maksymalnie prosto, na ścianach białe kafle (zawsze tu zresztą takie były), na podłogę cokolwiek, np. lastrico, się powiesi stare lustro i tyle. Nie za bardzo retro, w miarę neutralnie, robotniczo, praktycznie. Piękna koncepcja i jakże nierealna.

small-bathroom-design-ideas

Podobny format, ale za bardzo retro

Najpierw się okazało, że zrobienie lastrico na 4 m kw jest właściwie nieprawdopodobieństwem, mało kto robi te podłogi we wnętrzach prywatnych, jeśli już, to bardzo niechętnie oraz za miliony. Panowie z zakładów przycmentarnych też byli sceptyczni, więc mi się odechciało. Więc jeśli nie lastrico – to co? Szachownica – za bardzo retro, i nie na ten kształt podłogi. Dyskretne szarości? Wcale nie są dyskretne, tylko beżowo-fioletowe, i gryzą się same ze sobą. Duży format, wylewka, żywica? Nie tu. Mały format? W sumie mógłby być, taki 5 cm na 5 cm, trochę jak z lat 60., terakota dwukolorowa, te rzeczy. Zadowolona zaczęłam poszukiwania. I co? Proszę pani, to są niemodne formaty. Albo sobie pani potnie jakiś większy kafel. Albo coś z marmuru, to tak. Albo na ścianę, podłogowych niet.

kafle5na5

5 na 5

kobalt

10 na 10

Dobrze, to może trochę większe. Ale niech nie będą szare. Niech będą pięknie niebieskie. Na podłodze albo na ścianie. Albo i tu, i tu. A gdzie chce pani takie kupić? Na ścianę to może, ale na podłogę?

Remarkable-white-and-plaid-blue-ceramic-tiles-wall-bathroom-design-with-glossy-white-bathroom-vanity-and-round-bathroom-mirror-also-wooden-flooring-impressive-Blue-Bathroom-ideas

niebiesko

amazing-small-shower-for-small-bathroom-with-wooden-racks-and-blue-tiles

To są właśnie piękne niebieskości…

remarkable-blue-bathroom-designs-on-bathroom-decorating-ideas-with-67-cool-blue-bathroom-design-ideas-digsdigs

…a to zestaw kolorów do łazienki w domu nad oceanem, jakby ktoś miał

Zawsze można położyć jeden format, np. miłe 10 na 10. Ale jakoś dziwnym trafem najlepiej wygląda w jednym kolorze. Albo w pięknym, nieistniejącym w naszym kraju, niebieskim – albo w białym, ale za białą podłogę w łazience serdecznie dziękuję. Za bardzo ciemną zresztą też, zrobiłaby się łazienka-studnia.

lazienka_a_stylu_skanynawskim_bobedre.no_01

Biało i kwadratowo

Doszłam więc do momentu, kiedy człowiek przestaje przejmować się koncepcją, a zaczyna sprawdzać, co też oferuje mu rynek. I żeby to coś nie kosztowało więcej niż remont. Człowiek patrzy i myśli sobie – a może by tak coś bardzo drobnego, jakieś mozaiki, kwadraty albo kółka? I znajduje tzw. penny tile. Tak, one kosztują prawie tyle co remont.

penny1

Contemporary-Wall-Bathroom-with-Penny-Round-Tile

barcelona bath penny tile

Kółeczka w dużej ilości

W PL te płytki są dość trudno dostępne, ścienne można znaleźć, ale jest problem z tymi podłogowymi. No więc jeśli nie kółka, to może mozaika – taka zwykła, mała, kwadratowa. Biała? Czarna? W ładnym kolorze? I żeby nie kosztowała…Wiadomo.

biala_laz_mozaika

czarna_mozaika

Biało-czarno, ale co z podłogą?

Czy na podłogę można położyć taką samą mozaikę, co na ścianę? Czy się do tego nadaje? Wywiad środowiskowy przyniósł sprzeczne informacje, że czasami się nadaje, a czasami nie. Chodziło oczywiście o szklane mozaiki w pięknych kolorach (jakichkolwiek!), z końcówek serii, w promocyjnych cenach. Nadaje się, ale mogą powstawać rysy, więc lepiej położyć taką trwalszą, cieniowaną. Ale miała być ta sama…

hhficket5

ideas-for-small-best-bathrooms

tiny modern bathroom, bathroom, modern design

Tak samo niemożliwe

Oczywiście bywają wielokolorowe, cieniowane mozaiki, ale na moje oko wymagają więcej przestrzeni i bardzo upilnowanej kolorystyki. A nie naściennych dekoracji z okolicznościowych talerzy.

make-small-bathrooms-bathroom-planning-optimal-in-a-limited-area-10-1094606708

Mozaikowe barwy ziemi

Bo talerze muszą być, i lustro musi być, a więcej i tak się nie zmieści. W międzyczasie stanęły nowe ściany, do łazieneczki można wejść i w sumie nie mam pojęcia, czy którakolwiek z powyższych koncepcji w ogóle się nadaje do tego dziwnego formatu. Trochę za długie to pomieszczenie i trochę za wąskie. Miałabym ochotę pomalować je całe na jeden kolor, żeby podkreślić jego pudełkowatość i zgubić granice ścian. Albo zamontować jakieś op-artowe płytki, żeby nie było widać, gdzie góra, a gdzie dół. To pewnie nierozsądne i oczopląsne, i okropnie modne teraz. Szczególnie w wersji patchworkowej. Takiej bym nie chciała, wystarczyłby jeden wzór, po podłodze i po wannie. Albo po suficie?

make-small-bathrooms-bathroom-planning-optimal-in-a-limited-area-3-1094606708

aparici-vanguard-20x20-cube-amb

Zygzaki i spirale

Stoją ściany, słońce świeci przez okno, nowa łazienka czeka. Nie mogę napisać, jaka będzie, bo nie wiem. A powinnam już wiedzieć, zamówić, zakupić, zapomnieć. Może przyśni mi się jakaś wizualizacja. W czerni i bieli albo w smutnym kolorze blue.

/Zdjęcia ze stron: pinterest.com, betterlivingthroughdesign.com, ofdesign.net, carrelage-enligne.comgonev.com, dailyarchdesign.com, semadecoration.blogspot.com, aparici.com/

A jeśli ktoś poszukuje pięknego niebieskiego, to może go znaleźć w Australii:

http://thedesignfiles.net/2014/11/louise-and-martin-mcintosh/

Nieodwołalnie zbliża się Wielki Remont (czyli WR). Od października dywagowałam sobie beztrosko o kolorach, fakturach i monidłach, odkładając na później decyzje zasadnicze, dotyczące wymiany instalacji, wyburzeń ścian czy nowych okien. Teraz już nie ma co odkładać, teraz trzeba działać. Jako że są to sprawy jednak dość stresujące postanowiłam zebrać teraz w jednym miejscu same miłe zdjęcia i jeszcze przez chwilę nie myśleć o piecu dwufunkcyjnym (który wcale nie jest ładny, a do tego kosztuje zyliardy). Poważne zagadnienia zapewne pojawią się na blogu w swoim czasie, kiedy padnie pierwsza ściana.

Już w tamtym roku zaczęłam zamęczać moje ulubione forum tysiącami pytań i wątpliwości, które przede wszystkim biorą się stąd, że WR ma miejsce w mieszkaniu dobrze mi znanym, rodzinnym, do którego mam wciąż za mało dystansu. Więc wielu rzeczy nie jestem pewna i nie do końca czuję, co mogę zmienić, a czego nie. No i czy w ogóle w dobrym kierunku to wszystko zmierza. Na szczęście jest blisko kilka osób (w realu i w wirtualu), które cierpliwie wysłuchują moich pytań, wspierają i znoszą kolejne zmiany koncepcji i humoru (za co bardzo i niezmiennie dziękuję).

Niewielu rzeczy jestem pewna – ale tych, których jestem, to jestem. Pierwszą z nich są malowane deski w wąskiej, dość tramwajowatej kuchni. Stara, drewniana podłoga, ukryta przez lata pod linoleum i panelami, wymaga oczyszczenia i uzupełnienia, nie zachwyca pięknym usłojeniem, i co ważne – sąsiaduje bezpośrednio z dębowym parkietem w przedpokoju (swoją drogą jest to jakiś wielkopański pomysł, żeby na 60 m kw robić parkiet w przedpokoju i w kuchni deski, jakby to była jakaś przedwojenna kamienica, a nie blok z lat 50.). To sąsiedztwo sprawiło, że nie mam ochoty na podłogę sosnową albo bieloną – chcę koloru, który pokryje zmęczone drewno i jednocześnie dogada się z dębem.

Malowane, drewniane podłogi to temat frapujący i wciągający, można wybierać między intensywnymi barwami, pastelami albo wzorami z szablonów. Poszukiwania w sieci przyniosły ciekawe efekty, np. dość niesamowite podłogi różowe i niebieskie/turkusowe/morskie.

pink2

Pink!

pink

 Różowa podłoga (chyba nie deski, ale nie szkodzi)

Turquoise-decorating-ideas-45

nieb

nieb2

Na niebiesko

Od niebieskości blisko do zieleni – i tych bardziej limonkowych, i tych zgaszonych, bardziej butelkowych i khaki.

ziel2

green-floor-remodelista-boston

painted-green-floor-kitchen-remodelista

Ciemnozielono

Piękne zielone odcienie, z domieszką czerni albo szarości, to dobra alternatywa dla całkiem czarnej podłogi. Bo białe i czarne malowane deski trochę mnie już znużyły, no i jednak nie jestem fanką codziennego odkurzania. Co nie zmienia faktu, że walory wizualne czarnej podłogi są spore (ale w wąskiej kuchni i tak odpada, bo tam średnio jasno).

black-four

Czarrrne deski

Wyjściem bezpieczniejszym, dającym też sporo możliwości w wyborze odcieni, jest szarość, która nieźle komponuje się z dębem i oranżem (a przecież mam na stanie pomarańczowe krzesła, do kuchni będą jak znalazł).

szara

Solid-gray-painted-Floor_bradbourne_farm

Na szaro

Jak na razie szarości wygrywają, chociaż fuksja ciągle zajmuje wysokie miejsce. Ale czasem trzeba iść na kompromisy, skoro ulubionym kolorem KSz jest “wet asphalt” to niech będzie w kuchni. A różowy pojawi się w innym miejscu (albo miejscach…). Gdyby nie sąsiedztwo dębu to obstawiałabym żółty: na zimne poranki – jak znalazł. Zresztą kto powiedział, że kolor muszę wybrać raz i zostanie z nami na wieki. Na wieki pozostawał z człowiekiem tylko ten średniomusztardowy, którym kiedyś malowano wszystkie drewniane podłogi.

malowanie-podlogi-15homedit

Pozytywne żółte deski

okno_udden

Żółta podłoga i szafki Udden

Czyli – malowane deski to raz, a wolno stojąca kuchnia – to dwa. A może powinno być w odwrotnej kolejności, bo podłoga jeszcze drzemie pod panelami, a kuchnia już czeka w kartonach.

2_14_11_Olaf_Hajek10204

Olaf Hajek w kuchni

kuechen-stile-content13

Udden czarno-czerwony

Od paru lat oglądałam kuchnie wyposażone w lekkie, metalowe stelaże, ze stalowymi blatami i szafkami białymi lub czarnymi. Oglądałam i zadowolona planowałam, że jak gdzieś, kiedyś będę mieć w miarę dużą kuchnię, to kupię dwa takie moduły, kolorową lodówkę, i będzie ślicznie oraz ekonomicznie. I jak doszło co do czego, to się oczywiście okazało, że Ikea matka nasza zakończyła w Polsce sprzedaż wolno stojącej kuchni Udden. Polityka szwedzkiej firmy wciąż pozostaje dla mnie zagadką – można by napisać osobną opowieść o tym, co było, a czego już nie ma.

Ale czy to znaczy, że jedyne, co pozostało, to rezygnacja z pomysłu i obstalowanie kuchni na wymiar (na którą nie ma kasy, więc nastąpiłoby to za nie-wiadomo-kiedy)? Absolutnie nie. Pomogła forumowa sekcja berlińska oraz allegro, dzięki czemu w magazynie czekają już stelaże i białe szafki. Teraz trzeba jeszcze tylko wymyślić sposób montażu kuchenki. A w Niemczech Udden jest również dostępny tylko do wyczerpania zapasów.

birchwood-house_1 (5)

Udden klasyczny…

udden_heavytool

…oraz awangardowy

Efekt ostateczny pozostaje na razie wielką niewiadomą, na pewno nie będzie zbyt ekstrawagancki, bo w formie jednego ciągu pod ścianą. Niezależnie jednak od formy są to optycznie lekkie meble, dość mobilne, dające dużo swobody w działaniu kolorem, dodatkami i rurami od instalacji. Po prostu potrzebowałam czegoś taniego i nieoczywistego – może to reakcja na wszechobecne totalne zabudowy, idealne, masywne i bardzo kosztowne. Jak w takiej kuchni odnalazłby się Lucjan? Chociażby ze względu na niego wolę kuchnię-składak. Do której będę musiała jeszcze wymyślić coś do powieszenia na ścianę (na szklanki) i jakiś wyciąg, żeby zatamować falę kuchennych zapachów. Ale o tym to chyba pomyślę kiedy indziej.

Udden nadaje się do loftu:

emma

emma2

Loft Emmy (fotoforum)

Do wnętrz kamienicznych też:

doorsixteen_counter_4

Kuchnia Anny (Door16)

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

marmaga_biala

Kuchnia Marmagi, przed i po malowaniu (fotoforum)

Udden ratował sytuację w wielu wypadkach, w kuchniach tymczasowych, w starym budownictwie, w wysokich blokach i w domkach letniskowych. Tym bardziej szkoda i żal, że już go kupić nie można.

udden_kuchnia1

udden_biala

Kuchnia pełnowymiarowa

udden_cegla

Detal

Trzeba będzie zatem zgrać kolor podłogi, biało-stalową kuchnię, drewniany stół i pomarańczowe krzesła. W sumie – sama przyjemność oraz miła alternatywa dla planowanie rur i przyłączy. Wciąż jednak pozostaje nierozwiązana kwestia wolno stojącej lodówki – cóż ja mogę, że podoba mi się tylko jedna, która na dodatek dobrze się dogaduje z Uddenem.

05_b_casa_provvisoria

06_b_casa_provvisoria

Fragmentarycznie (la casa provvisoria)

Czyli kuchnia czeka, lodówki szukam w cenie promocyjnej i kolorze odpowiednim, WR zacznie się w tym miesiącu i mam nadzieję, że dotrwam do końca. A potem będę już tylko podziwiać widoki z kuchennego okna.

/zdjęcia ze stron: fotoforum.gazeta.pl, pinterest.com, doorsixteen.com, derienmadame.canalblog.com, freundevonfreunden.com, living.corriere.it, heavytool.com, remodelista.com, marthastewart.com/

Przeglądanie starych gazet przynosi czasem niespodzianki oraz sprowadza czytelnika na manowce. Szczególnie, jeśli gazeta jest architektoniczna i trzeba w niej znaleźć jakiś artykuł o wrocławskich osiedlach, ale zamiast tego – znajduje się pierścionki. Osiedle też, ale to już mniej istotne.

Krótki tekst pierwszej damy polskiego wzornictwa, czyli Ireny Huml, ukazał się w trzecim numerze “Architektury” z 1979 roku. W tytule przymiotnik “architektoniczna”, określający prezentowaną biżuterię Tomasza Zaremskiego, ujęto w cudzysłów. Dlaczego? Być może dlatego, że dość trudno jednoznacznie stwierdzić, co to właściwie znaczy – czy to biżuteria nawiązująca do architektury i konkretnych budynków? Czy może przestrzenna? Albo wymagająca starannych obliczeń i pomiarów?

Zaremski wybrał drogę prostych skojarzeń, odwołał się do malarskich przedstawień małych miasteczek, z kamieniczkami, murami i wieżyczkami. Na srebrnych obręczach pierścionków i bransolet wyrosły miniweduty, staromiejska zabudowa i bajkowe domki.

IMG_4781

Domki Tomasza Zaremskiego

Te “przedmioty sztuki” mają w sobie sporo uroku i romantyzmu, w tamtych latach były “przekroczeniem granicy biżuterii”, ale chyba też oddolnym protestem przeciw wielkiej skali i powtarzalności ówczesnej architektury.

Fikcyjne budynki Zaremskiego wciąż można oglądać w galeriach i na wystawach, w różnych odsłonach i zdobieniach. Pojawiły się na wystawie srebra w Legnicy, bazującej na kolekcji Ireny Huml i obejmującej wiele dzieł powojennej, polskiej sztuki jubilerskiej (a tym właśnie prac rodziny Zaremskich):

http://www.amber.com.pl/polecamy/item/1421-bizuteria-uratowana-z-kolekcji-prof-ireny-huml

zaremskiTomek-Zaremski

Starsze i nowsze domki Tomasza Zaremskiego

Traktuję je trochę jak świadectwo epoki, w której poszukiwano nowych/starych form i nawiązań do tradycji, ale też ceniono rzemiosło i ręczne wykonanie, dzięki czemu drobny przedmiot nabierał charakteru, zyskiwał status unikatu i sprawiał, że jego właściciel stawał się również właścicielem wyjątkowego mikrokosmosu. Obecnie podobne pierścionki są wycinane laserowo albo drukowane w 3D, pozorują autentyczność, ale nie ma w nich czasu i namysłu, który zawsze trzeba dać biżuterii.

Irena Huml w 1979 roku napisała, że “architektura w sposób bezpośredni nie stanowi na ogół inspiracji dla miniaturowego świata form biżuteryjnych”. Na ogół może nie, ale na przestrzeni stuleci co jakiś czas pojawiały się mniej lub bardziej finezyjne odwołania do architektury. Obecnie coraz częściej spotkam się z biżuterią, która na różnych poziomach, od naśladownictwa po konstrukcję, odwołuje się do architektonicznych skojarzeń.

Lubię wynajdywać te tropy, czasem są dość oczywiste, a czasem bardzo subtelne. A że z biżuterii w pierwszej kolejności frapują mnie pierścionki, a potem bransolety – to ten przegląd jest zupełnie nieobiektywny, nielogiczny i niepraktyczny. Ale za to różnorodny.

Można na przykład po prostu wziąć narzędzia, potrzebne w pracowni i na budowie, i na tej bazie stworzyć pierścionki – tak właśnie zrobił Diego Delgado Elias.

Architects-Jewellery-by-Diego-Delgado-Elias_dezeen_468_1

Architects-Jewellery-by-Diego-Delgado-Elias_dezeen_468_2

Architects-Jewellery-by-Diego-Delgado-Elias_dezeen_468_0

Pierścionki od/dla architekta (proj. DD Elias)

Miniaturowa poziomica (jakże praktyczna!), miarki, suwmiarki, brakuje tylko rapitografu. A wszystko srebrne i w sumie delikatne:

http://www.diegodelgadoelias.com/joyas#2

Inspiracją może być sam kolor poziomicy, a poszukiwanie trójwymiaru daje czasem efekty spektakularne i wielobarwne. Lisa Watson opracowała całkiem realną opcję zbudowania biżuteryjnego miasta.

lisa_watson3

lisa_watson1

lisa_watson2

lisa4

Neonowe klocki Lisy Watson

Biżuteria wielofunkcyjna i konstrukcyjna, a do tego obłędnie kolorowa, pop-artowska, postmodernistyczna i plastikowa:

http://showtime.arts.ac.uk/LisaWatson

Alternatywą dla feerii barw i form są projekty mniej dosłowne, bazujące na skojarzeniach i subtelnych nawiązaniach. “Bande des Quatres” tworzą biżuterię minimalistyczną i wyważoną, a poszczególne egzemplarze opisują nazwiskami architektów. Moją ulubioną kolekcją zdecydowanie jest “Bauhaus”, będący hołdem dla artystów z lat 20.

Gropius

Gropius

Kandinsky

Kandinsky

Vanderrohe

Van der Rohe

gunta

Bauhaus na dłoni (Gunta Stolzl)

Druga kolekcja, nazwana po prostu “Architekci”, obejmuje pierścionki i bransoletki nawiązujące do twórczości Tadao Ando, Daniela Libeskinda czy Zahy Hadid. I tak jak oni jest trochę przegadana – słabość mam tylko do Niemeyera i Nouvela (jak zwykle).

Niemeyer_med

Niemeyer

Nouvel_med

Nouvel

Kanadyjczycy z “Bande des Quatres” świetnie radzą sobie z utrzymaniem równowagi między inspiracją a oryginalną formą. Czytelny język tej biżuterii jest rozpoznawalny i frapujący. A kolekcja się rozrasta:

http://bandedesquatres.com/

Od dosłowności można odejść jeszcze dalej, w kierunku lekkich konstrukcji i przestrzennych obiektów. Być może trudno minimalistyczne prace Japonki Mariko Sumioka nosić na co dzień, ale łatwo dostrzec w nich potrzebę wytyczenia granic mikroświata, opisania płaszczyzny i bryły.

mariko2

japonia1

Konstrukty Mariko Sumioka

Artystka eksperymentuje z różnymi materiałami, tworzy z nich biżuteryjne instalacje, do noszenia i oglądania. Seria Yojo-han jest najdelikatniejsza i jednocześnie chyba najbardziej wyrazista:

http://www.marikosumioka.com/#!untitled/c1pi9

Czy istnieje kompromis między dość dosłownymi domkami i przestrzennymi konstrukcjami? Czy architektoniczna biżuteria jest do noszenia czy raczej do oglądania i podziwiania? Bardziej służy jej cytat czy sugestia? Można mnożyć pytania, szczególnie po obejrzeniu tych skrajnych przykładów, i nadal nie będzie wiadomo, co właściwie znaczy przymiotnik “architektoniczna”, pojawiający się przy bardzo odmiennych przedmiotach. Nie potrafię obiektywnie ocenić, który sposób interpretacji jest trafniejszy, a który pierścionek – to ten idealny. Rozczulają mnie domki z lat 70., bawi neonowy plastik, zachwycają delikatne ażury. Ale chyba najchętniej założyłabym na rękę Gropiusa. Albo Nauma Gabo.

GABO-22

Naum Gabo według “Bande des Quatres”

Po tych wszystkich moich zdjęciach i lokalach chyba już wiadomo, że z kolorów do życia i mieszkania najlepszy jest biały. Jako tło, główny bohater, stała zmienna i optymalne albedo. Do bieli się wraca, docenia, testuje w różnych oświetleniach i porach roku. Ale czasem, kiedy oglądam zdjęcia, idę w gości, znajduję skrawki materiałów albo dotykam sukiennych grzbietów przedwojennych książek – odzywa się tęsknota za kolorem. Ciemnym, głębokim, zszarzałym, niejednoznacznym.

Moja sympatia do czerni i grafitu jest niezmienna oraz trwała, ale od jakiegoś czasu szukam granatu i indygo. Połamanych, przełamanych, pomieszanych. Testuję na niewielkich fragmentach i pojedynczych ścianach, bo w słabości do tej tonacji nie jestem osamotniona i mogę próbować, i szukać odcieni, które będą najbliższe burzowym chmurom, wieczornemu niebu albo starym, kolejarskim mundurom.

Zdjęcia: pinterest.com, apartmenttherapy.com, 79ideas.org, moetkunsten.nl, youaretheriver.com

apartment therapy

kolor

youaretheriver

79ideas_hans_blomquist_dark-interiors

moetkunsten.nl