Archives for posts with tag: biała łazienka

Remont, o którego początkach pisałam tu, skończył się już jakiś czas temu, ale ciągle nie było pogody na zdjęcia. Wreszcie wiosna buchnęła majem, więc z KSz udaliśmy się fotografować lokal i jego zakątki.

P1000520

Talerz z Łysej Góry oraz lamperia w tle

Mieszkanie w bloku z lat 80. zostało gruntownie wyremontowane i częściowo przekształcone: w dawnej kuchni jest teraz mały i miły pokoik, w pokoju dziennym zmieścił się aneks kuchenny (z mobilną wyspą), a w nieustawnej łazience znalazły się wszystkie potrzebne sprzęty (tylko pralka wywędrowała do wnęki w przedpokoju).

Założenia były proste i precyzyjne: ma być jasno (bo nie było), funkcjonalnie (było średnio), lekko i neutralnie (bo mieszkanie na wynajem). Do tego – solidna baza w postaci dębowej podłogi, dobrej jakości wyposażenie i kilka detali, żeby uniknąć wrażenia sterylności (albo wystawki w salonie meblowym).

Czyli najpierw była rozwałka i dyskusje z kominiarzami, potem scysje z panami od podłóg oraz drzwi, a w międzyczasie bardzo miłe dywagacje o kolorach, materiałach i świetle. Całą akcję nadzorowałyśmy we dwie, dzięki temu jedna uspokajała sąsiadów, a druga mogła rysować kuchnię itd. I w ten sposób na początku roku zasadnicza część remontu była ukończona, trzeba było potem jeszcze doposażyć lokal, poprawić kilka niedoróbek i uszkodzeń oraz posprzątać. Teraz można już mieszkać (oraz wynająć, jeśli ktoś ma ochotę).

01

2a

2

P1000424

04

03

Pokój dzienny z aneksem kuchennym

W pokoju dziennym musiała zmieścić się kuchnia, jadalnia i miejsce relaksu. Aneks jest więc bardzo kompaktowy (ale wyposażony we wszystko, co potrzebne), powierzchnię roboczą uzupełnia mobilna wyspa, którą można dowolnie przesuwać. Do neutralnej, biało-drewnianej bazy dodałyśmy kroplę zieleni oraz czarne i szare akcenty: przy nowej kanapie stanął tekowy stolik z lat 60., a przy nowym stole – stare krzesła w typie windsor chair (natomiast nad stołem zawisła lampa Cuna z Vita Copenhagen).

P1000535

DSCF1010

P1000545

Zieleń i sztuka w pokoju dziennym

Jako że mieszkanie przeznaczone jest na wynajem, nie można było zarzucić go smacznymi grafikami, kolorowymi wazonami i roślinami w doniczkach. Ograniczyłyśmy się więc do powieszenia nad kanapą dwóch niewielkich obrazów wrocławskiej artystki, Miry Żelechower-Aleksiun. Natomiast dekoracyjna faktura pomalowanej płyty osb dodała głębi wnękom: jednej ciemnozielonej od strony pokoju (z miejscem na tv) i drugiej prawie czarnej od strony wejścia (z siedziskiem i wieszakiem).

P1000494

15a

15

Przedpokój z widokiem w stronę drzwi wejściowych i w stronę łazienki

W przedpokoju przecinają się drogi do/ze wszystkich pomieszczeń, ale dzięki usunięciu nadmiaru drzwi oraz likwidacji załomów i uskoków można spokojnie się przemieszczać i przy okazji zrobić pranie (pralka została ukryta za malowniczą kotarą). Łazienka jest kompaktowa, przypomina trochę kapsułę do kąpieli, ale pomieściła wannę, umywalką i wc, z zabudowaną szafką (przedtem wc było osobne, ale straszliwe klaustrofobiczne).

13

P1000647

14

Kapsuła kąpielowa w tonacji biało-szaro-musztardowej

Dawna kuchnia została zamieniona w pokój, w którym zmieściło się biureczko, łóżko i wnęka-szafa. Pomieszczenie jest niewielkie, ale jasne i przytulne, a jego główną dekorację stanowią zasłony w wyrazisty wzór oraz kropla miedzi i koloru indygo.

11

P1000595

12

P1000574

Mały pokój, czyli dawna kuchnia po remoncie

Drugi pokój przeznaczony został na sypialnię i wyposażony w proste łóżko oraz szafę. Jest spokojnie, jasno, wyciszająco – czarna lampa (z Leroy Merlin) oświetla równomiernie całe pomieszczenie, a od świata można się odizolować zaciągając granatowe, lniane zasłony (również z LM).

10

09

Prosta i jasna sypialnia

Więcej pomieszczeń w tym mieszkaniu nie ma, szafki i półki czekają na zagospodarowanie, podobnie jak duży (i odmalowany) balkon, na który można wyjść z pokoju dziennego (niestety, w ubiegłym roku wycięte zostały pnącza winorośli, oplatające cały blok i balkon stracił trochę uroku, czeka teraz na nową zieleń).

16

Balkon, czyli przedłużenie pokoju dziennego

Nie ma za bardzo sensu pokazywanie wielu zdjęć sprzed remontu, bez problemu możecie sobie wyobrazić ten ciemny korytarz, nadmiar boazerii i wąskie przejścia. Dlatego wrzucam tylko cztery poglądowe fotografie – patrzę na nie i w ogóle nie rozpoznaję tego lokalu.

Przed: łazienka, fragment pokoju dziennego, wejście, widok w stronę kuchni i sypialni

Słońce zagląda w okna, na podwórku kwitną jaśminy i bawią się dzieci, a mieszkanie oddycha nowością, czekając na pierwszych lokatorów. Mam nadzieję, że je polubią i dobrze będą się czuli w tych gościnnych przestrzeniach.

17

Kolor nowych drzwi mimochodem zneutralizował koralowy odcień klatki schodowej…

Zniknęła boazeria i czerwony skaj, a ja na blogu tylko uchylam drzwi, bo to jest mieszkanie do zamieszkania – od zaraz i od pierwszego wejrzenia.

Zapisz

Advertisements

Dokoła zieleń obłędna, dnie coraz dłuższe, a tu się koniec WR zbliża. Może nie za szybko, ale jednak.

Ściany czekają na pomalowanie, parkiet na olejowanie i uzupełnienie (to właśnie przez podłogi WR ma opóźnienie), i jeszcze straszy dziura po oknie w kuchni. Straszy i czeka, podobno już niedługo, już zaraz, będzie pani zadowolona.

IMG_5574

Kuchnia z widokiem

Znikła też odwieczna zabudowa balkonu i teraz jest tylko balkon. Po prostu. I widok z balkonu. Na drzewa. Znikły załomy i zakamarki, światło zagląda do wszystkich pokoi, także do tego najmniejszego, z wejściem przez oszlifowane drzwi.

 IMG_5564

IMG_5571

Drzwi i widoki (od strony łazienki)

Najbardziej lubię przedpokój, który teraz, dzięki poszerzeniu, ma przyjazne proporcje i coś takiego gościnnego, że chętnie przyciągnęłabym tu któryś z rozlicznych foteli i postawiła w przejściu. Miałabym wtedy widok na wszystkie strony lokalu. Może poza łazienką, bo ma wąskie drzwi i składa się przede wszystkim z komina.

Moje łazienkowe dylematy, roztrząsane już na blogu, skończyły się bardzo grzecznie oraz ekonomicznie: na podłodze szare sześciokąty (włażące na wannę) i duże, białe prostokąty na ścianach. Największą ekstrawagancją są chyba krany, znalezione przez KSz i zwane robocopami – skrajnie niepraktyczne, ale zabawne. Jeszcze tylko kolor na komin, lustro, jakaś szafka, trochę gratów i celę łazienkową uznam za skończoną. A, i jeszcze trzeba posprzątać.

IMG_5568

IMG_5565

Robocopy wieczorową porą

WR ma więc teraz lekki przestój, z powodów nie tylko budowlanych, ale przyspieszy z początkiem czerwca. Wtedy może będzie co pokazać. Po wielkim sprzątaniu. I po 50 latach.

PS Dziękuję H. za komentarz na blogu, dzięki któremu wyklarowała się wizja łazienki. A koleżance E. jestem przewdzięczna dozgonnie za pomoc, rysunki i olimpijski spokój.

Z okazji wiosny, początku marca oraz  innych początków – trochę detali z prezentowanego już mieszkania w wielkiej płycie. Nie trzeba dużo pisać, bo jest tu wszystko: kolory, retro, talerze, szkło, kwiatki i grafiki. Dzieje się, zamieszkuje się.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zegar/kierunek słuszny

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kartuzy i Centrala

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lubiana i kasza razy dwa (ale jedna się schowała)

W sypialni zawisła lampa narysowana przez Gosię Herbę – graficzna wersja ekonomicznego klosza, inspirowana Metropolis (Gosia: http://www.gosiaherba.pl/). A kolor jest w zasłonach, dywanie, plakatach i zdjęciach. Do tego sporo grafitu: betonowa podłoga i drzwi malowane farbą tablicową.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lampa rysunkowa (Gosi Herby)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolor Jazdy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Początki wystawki

Przed remontem w tej sypialni na podłodze były zielonkawe płytki pcw-u (przykryte wykładziną), a we wnęce ustawiono przypadkową kombinację szafek. Pożegnaliśmy je bez żalu, wnęka została wyrównana tak, aby zmieściły się w niej białe szafy z wiadomego sklepu, a na koniec eSzWu pomalował drzwi tablicową farbą. Na zdjęciach jest jeszcze pustawo – galeria zdjęć już się rozrosła, przybyło sporo detali. Łóżko jest duże i trudnofotografowalne, ale za to może mieć baldachim (opcjonalnie).

Fragment sypialni przez i po 

W ramach kronikarskiego obowiązku pokazuję też łazienkę (jeszcze bardziej niefotogeniczną). Była i jest nieduża – zmieniony został układ sprzętów (brodzik zamiast wanny), trochę trzeba było przesunąć drzwi, rurki itd. Po prostu – biała, mała klasyka z dużym lustrem.

Łazienka i łazienka

I to by było tyle, na teraz. Bo tam się ciągle coś zmienia: meble, sytuacja, pogoda i muzyka. Piszą się szlagiery, mruczą koty, wiosnę można uznać za rozpoczętą. O!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A, multikolor!