Archives for posts with tag: Murano

Ogólne zamglenie i zaciemnienie powinno może wzbudzić większą chęć na udekorowanie lokalu gwiazdkami, aniołkami i choinkami z bibuły, ale jakoś nie wzbudza, szczególnie, że akurat jeśli chodzi o dekoracje okolicznościowe, to staram się je minimalizować i ograniczać do świeczek i zielonych gałęzi (okraszonych ewentualnie jakąś psychodeliczną bombką). Jednak brak reniferów i girland nie oznacza pustki czy poczucia braku, ponieważ wystawka szklana wciąż się rozwija i wzbogaca o nowe okazy.  I mimo tego, że niebawem zabraknie miejsca na regałach (boję się o tym myśleć…), to nowy nabytek bez problemu odnalazł się wśród czesko-niemieckiego towarzystwa, a nawet zaanektował sporą część wystawkowej przestrzeni. Nie mogło być inaczej, bo to solidny, ciężki i piękny prostopadłościan z Murano.

dscf5039

dscf5044

Nowe Murano w kolekcji

Nie za bardzo wiadomo, jak właściwie nazwać te kilka kilogramów szkła: misa, waza, pojemnik? Mogłaby to być popielniczka, ale nie ma rowków na papierosy (a zdarzają się takie egzemplarze). W pewnym sensie to kolekcjonerski ideał: funkcja nieznana, forma zdecydowana (blok szkła ze ściętymi narożnikami i wydrążoną częścią środkową), zestaw kolorów zjawiskowy (chłodny błękit, ciepła ochra, ciemna oberżyna). Kupiliśmy ten ideał (z niewielkimi rysami) na październikowej giełdzie staroci – transakcję poprzedziło krążenie wokół stoiska, wzdychanie, obliczanie wspólnego budżetu i dyskutowanie z panem sprzedawcą, który docenił nasze zaangażowanie oraz wiedzę, co miało swoje odzwierciedlenie w miłym finale transakcji.

Szklana cegła, w której KSz widzi odblask op-artu i malarstwa Marka Rothko, utwierdziła nas w przekonaniu, że jeśli włoskie szkło, to Murano, a jeśli Murano – to fasetowane (czyli ostro cięte, z wyraźnymi krawędziami i płaszczyznami). W naszej kolekcji szkła lat 50. i 60. przeważają czeskie wazony (organiczne i barwne), natomiast wszystkie trzy (na razie!) egzemplarze muranowskiego szkła mają właśnie takie zdecydowane formy i po trzy kolory, układające się w oddzielne warstwy.

Pierwszy był zielony wazon, kupiony parę lat temu na Gnieźnieńskiej, w towarzystwie MD, który wspierał ten wybór i ułatwił decyzję (sam nabył szklaną głowę Elvisa, bodajże).

DSCF5022.JPG

dscf5025

Pierwszy muranowski wazon

Potem przez dłuższy czas nic się nie działo, na scenie pojawili się Czesi i zaanektowali wystawkę. Do czasu – w ubiegłym roku przywieźliśmy z Rzymu suwenir w postaci wieloboku o nieokreślonej do końca funkcji (prawie popielniczka, ale nie całkiem). Dużą przyjemnością było szperanie we włoskich starociach, a jeszcze większą wynalezienie tego okazu w niepokojących kolorach (blady róż, neonowa żółć, głęboki rubin) oraz przeszmuglowanie go w bagażu podręcznym…

dscf5010

Prawie popielniczka

Kolory dopełniają się lub powtarzają, bryły są dość zróżnicowane, być może jest to jedna manufaktura, ale niestety nie wiem tego na pewno, bo nie zachowały się firmowe naklejki. Szkło, produkowane na wyspie Murano w pobliżu Wenecji, powstawało i powstaje w kilku manufakturach, wzory się powtarzają, kolorystyka również. Czasem znajdziecie w opisie wazonu nazwę np. Mandruzzato albo Seguso, i to nie będzie typ naczynia, ale nazwa fabryki, gdzie dane naczynie (figurka, naszyjnik, żyrandol) powstał. Często przy szkle powojennym pojawia się też określenie sommerso – to technika, która pozwala na stosowanie kilku kolorów szkła w taki sposób, żeby się ze sobą nie zlewały i które była bardzo popularna w latach 50. i 60. XX wieku. Stąd te nasze okazy możemy włączyć do grupy szkła sommerso, przypuszczalnie produkowanego przez Mandruzzato, natomiast trudno jest dokładnie określić ich projektanta.

Tu więcej sommerso:

http://www.20thcenturyglass.com/glass_encyclopedia/murano_glass/other_glass/muranosommerso_home.htm

Tu więcej fasetowanego szkła z Murano:

http://www.20thcenturyglass.com/glass_encyclopedia/murano_glass/other_glass/muranofaceted_home.htm

dscf5033

Trio z Murano

Gdyby ktoś z Was chciał nabyć szkło tego typu, niech nie da się zwieść sprzedawcom, którzy w sumie o każdym wazonie są w stanie powiedzieć, że: “pani, to najprawdziwsze Murano!”. Przyjrzyjcie się krawędziom i wykończeniu podstawy, które jest delikatne i gładkie, a narożniki są lekko uniesione do góry. Bo jeśli chodzi o formy, to były powtarzane i modyfikowane, podobne znajdziecie wśród produkcji niemieckiej i czechosłowackiej – tylko z sommerso Włosi radzili sobie najlepiej (chyba nawet jest to zastrzeżona receptura).

Oczywiście te nasze okazy nie są jakieś wyjątkowe (no, może oprócz pięknej cegły), w muranowskich hutach powstało (i powstaje do dziś) cała masa szklanej galanterii. Duża jej część przepada w mrokach niepamięci (oraz szaf i kredensów), są jednak egzemplarze, które się nie starzeją i nazwiska, które wpisały się w historię światowego wzornictwa, jak np. Flavio Poli i jego świetliste, barwne kompozycje (mam cichą nadzieję, że kiedyś pojawi się kolekcji).

flavio-poli-03-665x627

Wazon projektu Flavio Poli

Więcej o nim i jego szkle można poczytać (i pooglądać!) tu:

http://www.italianways.com/the-magic-of-flavio-polis-submerged-glass/

Jest coś takiego w tych kolorach i w przejrzystości szklanej masy, że mimowolnie zastanawiamy się, jak w ogóle jest możliwe wykonanie takiej bryły i jej warstw. Żeby łatwiej wyobrazić sobie proces powstawania – obejrzyjcie krótki film o historii Murano w ogóle i o wydmuchiwaniu szkła w szczególe:

dscf5046

dscf5054

Murano w roli głównej

Moja znajomość z Murano nie zaczęła się od wazonów, ale od koralików, nawlekanych cierpliwie w licealnych czasach: szklane kule z zatopionymi złotymi i srebrnymi foliami przywoziła z Włoch koleżanka A., i dzięki temu mogłam się zapoznać z muranowską feerią barw w mikroskali. Jakiś czas później, też dzięki A., zobaczyłam na żywo szklane żyrandole udekorowane kwiatami, listkami oraz koralikami, i długo nie mogłam się otrząsnąć z wrażenia (bo to nieprawdopodobny miks kiczu i rzemieślniczej wirtuozerii – fascynujący proces produkcji lampy możecie zobaczyć na filmie z linku powyżej).

Produkcja szkła obejmuje poważne zlecenia (kandelabry, lustra, wazy), ale także drobne, dekoracyjne gadżety, takie jak figurki (które mnie jakoś w ogóle nie interesują) oraz cukierki, do których słabość mam szczególnie wtedy, kiedy mogę je poukładać na szklanych paterach. Nie są sygnowane ani spektakularne, ale są urocze. I szklane.

dscf9010

dscf9005

dscf9013

Muranowskie słodkości (z pozdrowieniami dla A.!)

/Nie mam zwyczaju wymyślania noworocznych postanowień, ale patrząc na te szkła i kolory (oraz na smętną zawiesinę za oknem) mam ochotę zaplanować wycieczkę do Wenecji, Murano i muzeum szkła: http://museovetro.visitmuve.it/

 

Advertisements

Bardzo po prostu odbyło się pierwsze świętowanie w nowym/starym domu i przy tej okazji w dziennym pokoju zainstalowana została mikrochoinka (pieszczotliwie zwana przez nabywcę Badylkiem), a w kuchni zaświeciła papierowa gwiazda. Święto oświetlenia wciąż trwa, z różnym natężeniem i w różnych formach: światło jest w szkle i słowach, w refleksach i refleksjach, w sąsiedzkich rozmowach i spojrzeniach wstecz. Im ciemnej na zewnątrz, tym bardziej domowo wewnątrz (i w kuchni).

IMG_0101

IMG_0141

IMG_0106

Światłokuchennie

Pejzaże za oknem mało zimowe, wrzos nadal trwa na posterunku, chociaż jego czas już teoretycznie minął. Odmierzany zresztą przez zegar-prezent, tykający spokojnie i wymagający pewnego zastanowienia (ale tylko na pierwszy rzut oka). W kuchni zawisły szafki, co stało się okazją do przeglądu skarbów w kartonach – światło dzienne ujrzały serwisy oraz kieliszki o bliżej nieznanym przeznaczeniu. Wśród porcelany jest kilka smakowitych egzemplarzy z lat 60., należy im się chyba osobna opowieść (szczególnie zielonej “Karolinie”, malowanej w czarne pajęczaki).

IMG_0098

IMG_0094

IMG_0090

Fragment zbiorów: Karolina, Ćmielów i reszta

Choinkobadylek skromnie stoi w kącie, udekorowany niestety śladowo – jestem wyznawczynią choinek barokowych, z lametą i bombkami wielopokoleniowymi, ale na tym egzemplarzu nie udało się zamontować zbyt wiele. Zrekompensowałam to sobie ubierając choinkę u rodziców i wyciągając z pudełek wszystko, co się jeszcze nadawało do powieszenia. W tym sopel, który pradziadek sprezentował swojej wnuczce (czyli mojej mamie), kryzysową Pyzę z lat 80. oraz oczywiście papierowe gwiazdki, zrobione w szkole podstawowej przez kolegę Krystiana H.

Badylek ma się nieźle, świeci (to najważniejsze) i czeka na marzec, kiedy to podjęta zostanie próba zasadzenia go w ogrodzie. Dał schronienie owocom sezonowym, ale również pogodnym prezentom, w tym książce Mariana i Kaliny Zwiedzajcie Piastowski Wrocław. Piękne lata 60. dolnośląskiego wzornictwa, plakaty i murale Tadeusza Ciałowicza na czarno-białych zdjęciach pulsują barwą, kreską i światłem. Również neonowym.

IMG_0132

IMG_0118

IMG_0120

IMG_0113

Badylek, Wrocław i słodkie Murano

Oranż, żółć, róż – litera Ż ma najwidoczniej duży potencjał żaru. Korzystam z niej chętnie i zapalam kolejne świeczki w niezwykle kulturalnych świecznikach, którymi obdarowała mnie niezawodna A., twierdząc, że w towarzystwie kolekcji wazonów stać powinno tylko przejrzyste szkło. Nie protestowałam, tylko ustawiłam na półce i dorzuciłam jeszcze wazon z zawartością.

IMG_0143

IMG_0147

IMG_0144

IMG_0145

Wystawka świetlna i odświętna

Pół roku po zakończeniu WR lokal wydaje się być udomowiony, oswojony i doświetlony. KSz twierdzi, że nie jest źle i że nie tęskni bardzo za zachodnimi rubieżami miasta. Wierzę mu na słowo i dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak w 2016 roku nadal zapoznawać się z dzielnicą, pracować nad lokalnym patriotyzmem i zwiedzać piastowski Wrocław.

 

ps Czerwono-żółta książka to właśnie publikacja autorstwa Kaliny Zatorskiej i Mariana Misiaka pt. Zwiedzajcie Piastowski Wrocław. Tadeusz Ciałowicz – projektant totalny. Została prześwietnie wydana przez Wydawnictwo 102 i od stycznia będzie dostępna w księgarniach. Miłej lektury!

Jesień nurza się (i nas) w mlecznym świetle i krótkich dniach. Szukam teraz nazw, tytułów i określeń dla projektów, pomysłów i rozlicznych zdjęć. Ciągle szukam też miejsc dla talerzy, plakatów, szkła – ściany miłego mieszkania są cierpliwe.

IMG_7208

Z wieczora i z książkami

Książki znalazły już swój zakątek, fotele również (po kilkunastu przestawianiach – najlepiej się przemeblowuje o północy). Szkło oddycha, łapie światło. Zawisły dwie patery z Tułowic: różowo-fioletowa już się pojawiała na tych łamach, natomiast złoto-miedziana ma teraz premierę.

IMG_7066

Patery z Tułowic (tzw. Telewizory, proj. L. i K. Kowalscy)

IMG_7184

IMG_7185

Wystawka (Czesi, Niemcy, Włosi)

Pomimo tego, że WR skończył się już przecież bardzo dawno temu (czyli w lipcu), to nadal trwają prace wykończeniowe, m. in. montowane są kolejne lampy oraz lampki. W pewnej chwili miałam wrażenie, że zostanę po wsze czasy z tuzinem gołych kabli nad głową, ale jednak nie – teraz do okiełznania mamy już tylko kable nadblatowe. A tuby świetlne w korytarzu i kuchni wydobywają z mroku królika, książki oraz cienie.

swiatlo

Kulki w kuchni

PS Uczę się robić lepsze zdjęcia, może już niedługo będzie co i jak pokazać. W mlecznym świetle

Sobotnie odkurzanie talerzy, pater i innych fragmentów kolekcji skończyło się minisesją fotograficzną (bo słońce, bo kolory akurat), której efekty wysłałam do autora jednego z moich ulubionych blogów. Tyler Goodro, autor http://plastolux.com/ kilka dni temu stworzył wątek specjalnie dla czytelników, którzy mają zbiory wzornictwa z połowy XX wieku, żeby się dzielili, chwalili i przysyłali zdjęcia. Postanowiłam spróbować, nie licząc oczywiście na żaden odzew, bo gdzie tam moim pikasiakom do tych kolekcji sygnowanych lamp i mebli z całego świata. Ku memu wielkiemu zaskoczeniu i radości Tyler zdjęcia zamieścił i miło podziękował za maila “from far country”. I tym sposobem Włocławek i Tułowice znalazły się w sąsiedztwie Melbourne: http://plastolux.com/mid-century-modern-collections.html#.UtJvTNLuLWd

Zastanawiałam się, czy nie lepiej zrobić zdjęcia na jakimś neutralnym tle, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie ma lepszego kontekstu dla polskiej kolekcji MCM niż kawalerka z połowy lat 60., wyposażona w segment na wysoki połysk. Oraz w kuchenny stół z laminowanym blatem. Bo nie ma:)

01_Plates_Poland

 Łysa Góra, Chodzież, Tułowice, Włocławek, Koło

06_Vases

Włocławek, Koło (?), Koło, Włocławek

02_Figurines_Sudanese_and_Cat

Sudanka z Ćmielowa i Kotka z Jaworzyny Śląskiej

03_Figurines_and_ceramics

Figurki, misy, czeskie szkło 

04_Ceramics_and_Murano_Glass

Segment ze wszystkim: szkło, ceramika i grafika